środa, 20 sierpnia 2014

Garść statystyk i coś jeszcze

Witajcie kochani :) Na początek dziękuję za tak miłe przyjęcie czarnej roboty. Wasze opinie dały mi do myślenia i zostawiłam górną warstwę w spokoju :)

Dziś trochę o historii bloga oraz cyferek z okazji półrocznicy istnienia. Wszystko zaczęło się 20 lutego 2014, trochę dumałam nad sensem tworzenia "jakiegoś tam bloga". Dlaczego? bo "przecież kto będzie oglądał jakieś głupie zdjęcia moich prac, których w necie jest niczym drzew w lesie a każda lepsza od poprzedniej". Do tego pisanie o moich pracach "jasne bo ludzie mają czas czytać jakieś moje wypociny". Trafiłam do Ilonki przez google szukając informacji o tym co można zrobić quillingiem. Zrodził się pomysł na własny blog do którego zniechęcałam się skutecznie jakiś czas, wmawiając sobie coś w stylu tekstów w cudzysłowach u góry. Dziś wiem, że to była głupota. Moje wymysły okazały się błędne choć wiadomo, że zawsze jest i będzie ten ułamek niepewności przed czymś nowym. Niczego nie żałuje, bo poznałam wiele wspaniałych osób- Was kochani. Sprawiłyście, że moje tworzenie nabrało większego sensu a Wasze ciepłe słowa dodawały energii do kolejnych działań lepiej niż adrenalina. Dziękuję Wam za te pół roku i mam nadzieję, że spędzicie ze mną kolejne wspaniałe miesiące i lata :)

A oto jak wygląda mój blog w cyfrach (i nie tylko):

# Blog został odwiedziny ponad 9400 razy

# Zaobserwowało go 70 osób

# Napisałam w tym czasie ponad 40 postów z czego część była o różnych zabawach typu candy i po rozstrzygnięciu poleciały do kosza. Aktualnie jest ich 34 (z tym włącznie)

# Zostawiłyście u mnie 411 komentarzy (swoich nie liczę a napisałam ich 19)

# Pierwszy komentarz zostawiła u mnie Danutka, tego samego dnia w którym stworzyłam blog. Ciekawa jestem jak się u mnie znalazła ;)

# Post najchętniej odwiedzany to ten z kursem na kwiat storczyka. Jest to zasługa Ilonki, która umieściła go na swoim blogu z kursami- dzięki kochana :)

# Post najczęściej komentowany to ten z gotowym storczykiem na cykliczne kolorki- zasługa Danusi i Jej nowej zabawy, dzięki kochana :)

# Wygrałam: jedno wyzwanie blogowe i jedno wyzwanie na Wizażu, 3 candy (w ilu brałam nawet nie liczę bo było ich wiele haha), jedną zgadywankę, zgłosiłam się też do 2 wymianek- u Szymci i na urodzinową u Lidzi (jedyny pozytyw z nadchodzących urodzin, strasznie nie lubię tego dnia...).

Żeby nie było kompletnie nie-robótkowo, pokaże Wam mój zeszyt a konkretnie okładkę na zeszyt którą kiedyś sobie zrobiłam. Ma chyba ze 3 lata i jest zrobiona ze starej torebki. Była wielka i brzydka (nie moja) więc znalazłam dla niej nową funkcję. Zupełnie nie wiedziałam jak się do tego zabrać więc szłam na żywioł spotykając po drodze wiele przeciwności.

Przykładowo:

-w rogach po wewnętrznej stronie musiałam doszyć kawałki materiału, by szfy (te po skosie) na łączeniach były mocniejsze

-potem jeszcze czymś to zamaskować- wybrałam jakiś dziwny szew białą muliną (tego, że jest krzywy nie będę komentować...)

-doszyć gumkę, bo dziwnie się układała ta okładka po otwarciu zeszytu

-zrobić coś z notesem bo źle wyliczyłam potrzebną ilość materiału- wymyśliłam sobie kołonotatnik i ten metal sprawił, że na końcu okładka okazała się przymała- koniec końców odcięłam pasek notatnika za pomocą nożyka tak, by pasował do okładki.

Gumki w środku okazały się niegłupie- choć zniekształcają trochę materiał i wygląda jakby był krzywo ucięty, dzięki nim boki świetnie sprawdzają się do przechowywania szpargałów i mam pewność, że nic nie wyleci. Ozdobiłam ją ćwiekami i dodałam pasek spinający zeszyt na otwarciu. Szyty był ręczne- mimo, że wtedy miałam maszynę w domu, kompletnie nie umiałam się nią posługiwać. Ta okładka nie jest czymś specjalnym ale spełnia funkcję bardzo dobrze a nudny notatnik pasuje doskonale do torebki w której zwykle leży i do mojego stylu. Pomyślałam, że go pokażę z "okazji" czarnego sierpnia w Naszej zabawie, oczywiście już poza zabawą.

Było już o statystykach i o notesie, więc teraz o kolejnych paczuszkach. Jakiś czas temu wygrałam małą zgadywankę u Asi z Asikowy kącik. Asia opublikowała zagadkowe zdjęcie pewnej rośliny. Początkowo się poddałam, choć roślina wyglądała znajomo. Na rozpoznanie naprowadziła mnie mama, która narzekała na żółknący lubczyk. To właśnie był obiekt zagadki- lubczyk. Dostałam uroczy koszyczek w kolorach które bardzo lubię, przydasie kwiatkowe oraz coś słodkiego. Dziękuję za paczuszkę i fajną zabawę.

Kiedyś pisałam Wam o wygranej w wyzwaniu "tęczowym" na Wizażu. Organizatorem była Agata "gagatu". Po wygranej w mailowej wymianie dogadałyśmy się, że bransoletka w "metalowym stylu" będzie tym co mnie uszczęśliwi. Dostałam taki oto komplecik- bardzo w moim stylu. Bransoletka-pieszczocha nosi się bardzo wygodnie. Martwiłam się natomiast o kolczyki. Od komunii przez wiele lat nosiłam złote kolczyki i każda zmiana na inne sprawiała, że uszy bolały i ropiały dziurki. Obojętne czy srebro czy badziew za kilka złotych, zawsze to samo. Czasem zakładałam tylko na kilka godzin i ten system się sprawdzał. Później całkiem z nich zrezygnowałam. Miałam problem z włożeniem ich i przez to uszy trochę bolały ale nosić mogę (a przynajmniej przez kilka godzin) z czego się cieszę bo pasują do mnie i do bransoletki. Dzięki wielkie.

Na koniec candy u Ani Iwańskiej w którym wygrałam pocieszajkę. Ania jest tak kochana, że pocieszajka w Jej wykonaniu to jak nagroda główna. Po wymianie mailowej wybrałam kilka serwetek oraz paski papieru których idzie u mnie najwięcej. Oczywistym wyborem motywów serwetkowych były ważki (Ania wynalazła nawet dwie których nie było w jej blogowej bazie- te z największymi ważkami, ogromnie mnie zaskoczyła) oraz inne zawiązane z naturą. Do tego dorzuciła zupełnie niespodziewanie różne przydasie które tu Widzicie, wspomniane wcześniej paseczki oraz kartkę która wywołała u mnie kolejny uśmiech. Kartka z ważką! a jakże, kochana Ania dobrze wiedziała czym sprawić mi przyjemność. Kartka jest śliczna i stoi na szafeczce z moimi przydasiami, bo motyw ważki to u mnie towar jak złoto. Dziękuję pięknie raz jeszcze za tą wspaniałą paczkę i ekscytującą zabawę :))

Na dziś to wszystko. Dziękuję że jesteście! Staram się do Was wchodzić najczęściej jak mogę choć często z opóźnieniem, czasem łatwo coś przeoczyć więc jeśli pominęłam jakaś Waszą pracę wybaczcie mi. Miłego dnia kochani :*

sobota, 16 sierpnia 2014

Czarna robota u Danutki

Witajcie nocnie. Dziękuję kochani za masę miłych komentarzy przy storczyku i kursie, motywuje mnie to do kolejnych prac i dzielenia się z Wami pomysłami. Za kilka dni podzielę się z Wami paroma statystykami z okazji półrocznicy bloga ale najpierw czarna praca na Cykliczne Kolory u Danutki (kto jeszcze nie zna zabawy zapraszam serdecznie bo warto! czas do końca sierpnia).

Na początek kilka słów o czarnym i co myślę o takim temacie w zabawie. Gdy przeczytałam u Danusi, że sierpień będzie "czarny" ucieszyłam się. To jeden z moich ulubionych kolorów ( taa wiem, dziwne ;) ) i zanim doczytałam post miałam już masę pomysłów. Gdy doszłam do "roz-trojenia" wariantów kolorystycznych wpadłam w "czarną rozpacz". Żaden pomysł sprzed chwili nie pasował do bannerów. No ale co się załamywać- i na takie warianty znajdę pomysł. Niestety po kilku dniach dalej byłam w "czarnej d****" (dziurze oczywiście :D) Pomysły oczywiście znalazły się ale problem był, który wybrać. Te nad którymi dumałam najwięcej to:
#Świecznik lotos tyle, że w zebrę (czarne płatki z białym środkiem tak jak świecznik z linka) lub w łabędziowy wariant (płatki czarne z bokami owiniętymi czerwonym paskiem)- pomysły dobre ale zrobiłam już kilka takich świeczników i wolałam wymyślić coś innego.
#Pomyślałam o kartce czarno-białej z quillingiem.
#Był też pomysł na biało-czarny obrazek z odbiciem lustrzanym- nie wiem czy ma to swoją nazwę, w każdym razie chodzi o biały wzór quillingowy na czarnej połówce kartki i taki sam czarny wzór na białej połówce, fajny pomysł ale poleciał "do szuflady na potem".
#Kolejnym pomysłem był świecznik taki jak tu tyle, że miseczka "tukanowa", kwiaty czarne z białymi krawędziami i żółto-pomarańczowymi pręcikami w środku oraz czerwonymi różami między tymi kwiatami (jak w tamtym). Pomysł też ciekawy ale zrezygnowałam z niego, też poszedł do szuflady...
#Był jeszcze ten, który zrealizowałam. Teraz gdy jest zrobiony jestem z niego średnio zadowolona i myślę czy któryś z odrzuconych nie wyszedłby lepiej.

Tak czy inaczej praca wykonana i z czego się cieszę- nie na ostatnią chwilę jak w przypadku storczyka...

Kolor czarny jak pisałam lubię bardzo. Jak każdy nie lubię tylko aspektu funeralnego. Niestety z powodu jego elegancji i powagi przyjął się jako symbol żałoby co odstrasza często ludzi od tego koloru.

Lubię go za elegancję, za to że można łączyć go z wieloma innymi kolorami i będzie to nadal dobrze wyglądać, lubię jego właściwości wyszczuplające (jak wiele kobiet haha) i za wiele innych rzeczy które teraz nie przychodzą mi na myśl choć błąkają się gdzieś w głowie. Codzienny zestaw dla mnie to czarna koszulka, jeansy (najlepiej granatowe) i czarne buty. Czasem w tym zestawie występują inne kolory, głównie wtedy gdy koszulka jest czarno-jakaś. Na codzień stawiam głównie na wygodę stąd "nic specjalnego" jeśli idzie o ten zestaw. Dodatki też lubię czarne, tak dla odmiany haha.

Jeśli chodzi o wystrój wnętrza wolę jednak kolory natury- brązy, zielenie, niebieskie. Czarne ozdoby wnętrza też występują ale już w mniejszej ilości, bardziej jako akcent niż kolor wiodący.

Czarny jest kolorem mrocznym i to również w nim lubię. Lubię horrory, ciężką muzykę, noc itp.

Przejdźmy do pracy. Wybrałam wariant czarny z czerwonym akcentem czyli "łabędzie"

Połączyłam pomysł na lotos z pomysłem z posta o prezencie dla przyjaciółki. Oba brałam pod uwagę i ostatecznie je połączyłam. Efekt końcowy nie powala, zastanawiam się czy wyglądałby lepiej, gdybym obtoczyła wszystkie płatki czerwonym paskiem na bokach płatków lub jakoś w zebrę go zrobiła. Tak czy inaczej to zabawa więc nie ma co rwać włosów z głowy.

Najmniej podoba mi się w nim warstwa z czerwonymi środkami w płatkach, kręciołki są tam brzydkie a płatki troche niekształtne. Stąd pomysł, że tą warstwę zostawię zdejmowaną. Póki co stoi w komplecie ale gdyby co, zawsze mogę tę warstwę zdjąć i włożyć do pudełka lub pod spód świecznika.

Zdjęcia wieczorne, do tego pogoda pochmurna i deszczowa więc wyglądają jak wyglądają.

Bez górnej warstwy

Na dziś to tyle, mam nadzieję że nie jesteście znudzone tymi świecznikami ;) Jak już napisałam następny post będzie z cyferkami a także o tym co dostałam od kochanej Ani po wygraniu pocieszajki w Jej świecznikowym candy. Miałam dziś jeszcze odwiedzić Wasze blogi ale musiałabym chyba iść po kawę i zawalić noc całkiem. Muszę przestawić się na bardziej dzienny tryb życia, mimo że nocą pracuje mi się najlepiej. Taki tryb nie jest najzdrowszy...

Dzięki kochani że jesteście. Ściskam Was mocno i gorąco, buziaki :)

wtorek, 5 sierpnia 2014

Kwiat storczyka zrobiony metodą quilling- tutorial

Witajcie kochani. Upał u mnie trochę zelżał i w końcu można zabrać się za coś konkretnego. Ja akurat jestem z tych, którym upał szkodzi. Gdy temperatury przekraczają te 28 stopni zaczynam się źle czuć, nie mówiąc o takich upałach po 33 i więcej, bo wtedy staram się nawet nie wychodzić i nie robić nic wyczerpującego. Strasznie nie znoszę takiej pogody. No ale zażalenia na temperatury to nie do Was, więc może skończę ten temat nim Was zanudzę :)

Pamiętacie post ze storczykiem na Danusiowe cykliczne kolory? Obiecałam tam napisać osobny post z dokładną instrukcją zrobienia storczykowego kwiatka. Wtedy pokazałam etapy powstawania całej "rośliny" i tylko ogólny zarys powstawania pojedynczych kwiatków. Tym razem wytłumaczę to dokładniej. Nawiasem mówiąc jest to post pod którym napisałyście najwięcej komentarzy i po opublikowaniu go przybyło mi kilkanaście obserwatorek a to wszystko zasługa naszej kochanej Danutki- dziękuję Ci bardzo za zorganizowanie zabawy, dzięki niej ruch na blogu przyspieszył a ja mogłam poznać nowe osoby a One mnie. Jesteś wielka!

Zaczynamy od uszykowania potrzebnych narzędzi oraz pasków. Używałam własnoręcznie ciętych pasków 1mm/297mm. Ja robiłam kwiatki z dwóch kolorów- jasny róż na płatki i ciemniejszy na środek. Wybrałam takie cienkie, by kwiatek nie był zbyt toporny jak w przypadku kwiatka z grubszych pasków.

Tu narysowany schemat na przyszłość- bardzo możliwe, że kiedyś zrobię coś z wykorzystaniem kwiatów storczyka a z pamięcią różnie bywa.

Na początek robimy trzy tylne płatki. Łączymy 7 pasków i zaczynamy zwijać. Robimy to w miarę luźno, by można było ukształtować "oko" z naszego kółeczka.

Z nabranego doświadczenia mogę polecić nakręcenie połowy połączonych pasków, ukształtowanie "oka" a następnie nakręcanie po kawałek pozostalych połączonych pasków i dogniatanie na bieżąco na końcówkach naszego "oka" aż do końca pasków. Tak jest łatwiej niż ukształtowanie dużego kółka z 7 pasków- nawet mimo kleju może nam się rozwalić. Mam nadzieje, że tłumaczę zrozumiale. To spora trudność napisać tak, by inni zrozumieli.

Jedną stronę smarujemy lekko klejem- takie elementy warto zabezpieczyć przed rozwaleniem a magic lub inny klej schnący bezbarwnie będzie do tego najlepszy. Na koniec łączymy gotowe 3 płatki razem ze sobą. W zależności od wykorzystania można zrobić to z użyciem kawałka papieru lub bez. Do kartek można zrobić z użyciem kółka wyciętego z papieru i na nim połączyć 3 płatki. W końcu na kartce tylu nie będzie widać a to uprości sprawę.

Ja do wykonania imitacji rośliny potrzebowałam ładny tył, więc połączone płatki schły dłużej a i kleju dałam więcej.

Teraz robimy duże płatki wierzchnie z jedenastu połączonych pasków. Tu też nakręcamy kółko w miarę luźno ale do końca. Wyciągamy nasze kółko z nawijaka i smarujemy jedną stronę klejem. Gdy dobrze wyschnie na jednym końcu ściskamy między palcami i powstaje "kropla"

Z "kropli" robimy ostateczny kształt płatka, ja nazwałam ten kształt "nerką" (chyba wiadomo dlaczego ;)). Może to być problematyczne na początku. Na zdjęciu napisałam gdzie ściskać. Najpierw trochę spłaszczamy w miejscu, gdzie pokazałam. Potem między palcami ściskamy w dwóch miejscach, które zaznaczyłam na zdjęciu- najpierw z jednej strony potem z drugiej. Powinno wyjść coś na kształt nerki. Robimy takie dwa i zostawiamy.

Kolejne elementy to "rożek" z półtorej paska w ciemniejszym odcieniu używanego koloru. Paski w tym wypadku mogą być trochę grubsze- będzie łatwiej skręcić "rożek". Środek smarujemy klejem i zduszamy. Powstaje nam taki trójkąt równoramienny.

Dodatkowo wałkujemy go trochę od czubka do podstawy (odwrotnie może się nam rozwalić, zalecam też odczekanie chwili, by klej w środku trochę przesechł). Na koniec wycinamy jak pokazane na zdjęciu. Można pominąć ale tak będzie ładniej. Kolejnym elementem są dwa krążki, każdy z dwóch pasków 1mm ciemniejszej barwy. Oczywiście jedną stronę smarujemy klejem. Tu już gotowe, bo to kształt podstawowy.

Na koniec ostatni element- 3 owale, każdy z 1/4 paska 1mm/297mm. Wybieramy kolor, który będzie dobrze widoczny wśród naszych płatków np pomarańczowy. Skręcamy z takich kawałków kółka, sklejamy na końcu i zgniatamy.

Gdy wszystkie elementy są gotowe i suche przygotowujemy je do pryskania farbą. Kropka farby, mała kropla wody i szczoteczka do zębów lub pędzelek z twardym włosiem. Ja miałam narzędzie jakieś takie, chyba z maszyny do szycia (?). Mieszamy i możemy pryskać

Trzymamy narzędzie w jednej ręce a drugą pryskamy przez wygięcie włosia opuszkiem i puszczenie go. Zresztą chyba nie trzeba tego tłumaczyć :) Warto spróbować na początek gdzieś z boku, by dobrać sobie wielkość rozprysku. Opryskujemy wszystkie elementy prócz pomarańczowych owali i czekamy, by plamki wyschły. To samo robimy z drugiej strony. Trochę brudzenia z tym ale efekt ciekawy, więc warto.

Gotowe elementy do złożenia kwiatka.

Na środku warstwy trzech płatków kładziemy kropkę kleju

W klej wkładamy dwa duże płatki jak pokazano na zdjęciu

Gdy klej jeszcze mokry dokładamy na środek nasz "trójkąt", który lekko rolujemy w palcach, by nadać zakrzywiony kształt zgodny z prawdziwym środkiem storczyka.

Bierzemy dwa krążki i lekko uwypuklamy na jakimś zaokrąglonym narzędziu. Ja użyłam końcówki długopisu żelowego. Takie półkule trochę zginamy(owalne półkule wyglądają i przyklejają się lepiej) przyklejamy w środku po obu stronach "trójkąta", zaraz przy jego krawędziach.

W środku na "trójkącie" nakładamy trochę kleju i kładziemy pomarańczowe "owale".

Duże płatki lekko unosimy i podkładamy coś, by w trakcie schnięcia płatki zostały uniesione- dzięki temu finalny kwiatek nie będzie taki płaski.

Ja dodatkowo wygięłam też każdy z trzech tylnych płatków. Tu widzimy efekt końcowy.

Ja użyłam takich kwiatków do zrobienia imitacji rośliny ale świetnie nadadzą się też na quillingowy obraz lub do ozdobienia kartki. Mam nadzieje że tutorial czytelny i przystępny, oraz że komuś się przyda. Niby nie mam wielu quillingowych obserwatorów ale kto wie.

Kochani miałam dodać jeszcze statystyki z półrocza mojego bloga ale dam już sobie spokój. Post jest i tak długi. Dołączę je pisząc kolejny post. Co trzy/cztery dni robię dzień komentarzy i wchodzę do wszystkich, by nadrobić zaległości, nie zapomniałam o Was ;) Dzięki że jesteście i mnie odwiedzacie. Jestem tu dla Was i dzięki Wam. Buziaki.

sobota, 2 sierpnia 2014

Szybkie candy

Witajcie. Wśród waszych publikacji pojawiło się takie candy. Szczęściu trzeba pomagać i grać by wygrać więc i ja się dopiszę. Szczegóły TUTAJ

Buziaki

piątek, 25 lipca 2014

Storczyk phalaenopsis techniką quilling

Witam Was kochani. Dziś u mnie paskudny dzień, choć wczoraj to dopiero była masakra- deszcz za deszczem a w przerwach deszcz, tak przez cały dzień. Niby potrzebny i wyczekiwany ale dlaczego zawsze pogoda popada ze skrajności w skrajność...

Tematem dzisiejszego posta jest storczyk phalaenopsis, który zrobiłam metodą quilling.

Początkowo miałam go zrobić większego i we fiolecie. Dlaczego zmieniłam koncepcje? Zrobiłam mniejszego, bo byłam pewna, że z większym nie zdążę przed ostatecznym terminem "składania" prac a barwę zmieniłam na różowy, bo róż jest lipcowym kolorem w zabawie "Cykliczne kolorki u Danutki". Szczegóły znajdziecie TUTAJ.  Zapraszam do Danutki, bo robi wspaniałe prace, nie wierzcie na słowo tyko sami sprawdźcie. Do zabawy można zapisać się w każdym momencie, więc nic straconego jeśli jeszcze nie bierzecie udziału a chcielibyście.

Na początek może napiszę kilka słów o kolorze przewodnim. Różowy nie jest moim ulubionym kolorem, można powiedzieć nigdzie. Jeśli chodzi o ubrania i dodatki jest wykluczony. Kiedyś za czasów szkolnych, czyli jakieś 10 lat temu zdarzało mi się mieć jakiś ciuch w szafie w tym kolorze ale były to pojedyncze przypadki. Za dzieciaka też go nie lubiłam, bo był "babski" a ja skakałam po drzewach, ganiałam po krzakach jak chłopczyca. Swoją drogą strasznie irytował mnie wtedy fakt, że mama czasem pakowała mnie w kiecki... Aktualnie ubieram się głównie w ciemne kolory, domieszki ciemnych z jasnymi i dla różu nie ma miejsca w mojej szafie.

Jeśli idzie o wystrój wnętrza toleruję różowy w niewielkich ilosciach i jeśli już to w pasteli.

Jedynym miejscem gdzie jako tako nie mam nic do jego obecności jest ogród, kwiaty, natura jednym słowem.

Często widząc Wasze prace w różu komentuje je pozytywnie, nie znaczy to, że jestem nieszczera i teraz wyszło szydło z worka haha- czasem skupiam się po prostu na pracy pomijając kolor a czasem serio podoba mi się w nich różowy akcent. No ale przejdźmy do konkretów czyli mojej pracy.

Kilka słów o pracy, jak powstała:

Kwiaty storczyka robione quillingiem widziałam u Ilonki i na rosyjskiej stronie stranamasterov. Oba pomysły bardzo dobre ale postanowiłam, że zamiast korzystać ze znanych sposobów, zrobię po swojemu podpatrując prawdziwe kwiaty storczyka i może uda mi się wzbogacić internet o kolejny sposób. Miałam zamiar zrobić to w tym poście ale byłoby tego za dużo (i tak już jest :p) Tak więc tutorial na dniach w osobnym poście.

W wyzwaniu siódemkowym Danutka prosiła o kilka zdjęć "w trakcie pracy". Pomyślałam, że był to dobry pomysł i postanowiłam, że tu też nie zaszkodzi fotorelacja z tworzenia.

Z drutu uformowałam szkielet dwóch pędów kwiatowych a następnie z pociętych kawałków takiego samego drutu zrobiłam łodyżki kwiatów. Są przyklejone do szkieletu taśmą. Taśmę trochę opaliłam, żeby się skurczyła a następnie zaczęłam obkręcać całość zielonymi paskami papieru. Oczywiście żeby się trzymały drutu smarowałam je klejem. Całość zostawiłam by wyschło. Następnie gotowe pędy zasmarowałam jeszcze raz klejem, milimetr po milimetrze i zostawiłam na noc by wyschło porządnie.

W tym samym czasie robiłam kwiatki. Robi się je długo i początkowo nie było to przyjemne ale po nabyciu wprawy szło mi już całkiem dobrze i sprawnie. Używałam pociętych przeze mnie pasków o szerokości 1mm. Niżej etapy powstawania kwiatka, tutorial niebawem.

Po skończeniu kwiatki i pączki dokleiłam do pędów i zostawiłam by się dobrze przykleiły. W tym czasie rozrobiłam trochę gipsu i nakładłam go do nakrętki po płynie do płukania. Długopisem zrobiłam dziurę na pędy i liście.

Po wyschnięciu przymierzyłam czy dobrze pasuje a następnie pociapałam farbami by złoty korek był bardziej zamaskowny.
Gdy farba schła zrobiłam liście. Są to połączone oczka- jeden z podstawowych kształtów w quillingu. Robiłam je na folii, którą smarowałam klejem i na to
kładłam elementy, łącząc je do siebie i do folii. Potem folię zerwałam. Spodnia strona liścia dzięki temu jest mocna i mogłam go trochę uwypuklić.

Na koniec zrobiłam na szybko kilka rurek z gazetek-ulotek i pogięłam je w dłoniach by nadać im szalone kształty, jakie przyjmują korzenie oddechowe storczyków. Do "szklanki" po świeczce wsadziłam storczyka przyklejonego do nakrętki i obłożyłam wolne przestrzenie pogiętymi rurkami. Na wierzch dodałam kilka kawałów kory, wbiłam patyk do szaszłyków i spięłam pędy jakąś spinką.

Reszta zdjęć. Ich jakość jest jaka jest, bo dzień ponury i robiłam przy sztucznym świetle. Nawet nie pytajcie jakie dziwne konstrukcje budowałam, by zrobić fajne zdjęcia w miejscu, gdzie miałam jako takie oświetlenie- powiem tyle, dziwne :)

Dzięki kochane za uwagę i miłe słowa, są dla mnie motywacją do dalszej pracy:) Znowu wyszedł mi długaśny post, zastanawiam się jak szybko uciekniecie przez te moje wypociny... Punkt 6 postaram się wypełnić jak najszybciej. Pomyślałam, że dodam artystki- kolorystyki do obserwowanych, by na bieżąco być z Waszymi blogami. Zaraz się okaże czy doda mi bloga do tematu Danutki ta dziadowska żabka, bo mobilnie działa dość kapryśnie. Danutko kochana, jakby co dodam w później z pc. Pora na mnie więc zanim pójdę, życzę Wam jeszcze miłego dzionka. Buziaki :*