Hej, hej!
Przybywam późną porą bo z braku prądu nie mogłam wcześniej. To u mnie normalka, że trochę zawieje czy zagrzmi i od razu nie ma prądu, baa czasem nie ma nawet w słoneczne i spokojne dni- wystarczy jakieś przeciążenie i w pionie coś wysiada tak, że połowa rodzin nie ma prądu w tym i my... Uroki mieszkania na zadupiu no ale coś za coś, mam zamiast tego piękno przyrody na wyciągnięcie ręki. Wcześniej w dzień były dwie ulewy i burza ale na szczęście anomalii pogodowych nie było. Wymyśliliśmy sobie grilla na dziś i nadeszła w trakcie właśnie ta druga ulewa haha, na szczęście moja leszczyna jest bardzo duża i rozłożysta dzięki czemu zarówno grill jak i ja nawet w ulewę mieliśmy się nieźle. To nie pierwszy raz- w zeszłym roku też miałam taką sytuację. Ale nie przyszłam gadać o grillu tylko o pudełkach więc do rzeczy.
Dawno, dawno temu (jeej zaraz zacznę bajkę pisać haha) wymyśliłam sobie, że zrobię quillingowe przydasie do pudełka "na zaś". Ojjj długo moja wizja czekała na urzeczywistnienie, długo. Nadszedł jednak ten dzień i dobra, wszystko ładnie pięknie, kwiatki i listki zwiększały swoją ilość aż miło patrzeć tyko gdzie te wspomniane pudełka heee? To nie takie, tamto nie takie, wybrzydzałam jak zwykle aż któregoś razu będąc w biedrze z przyjaciółką skusiłyśmy się na lody. Były takie sobie ale pudełka to skarb. Moja przyjaciółka chciała wywalić i popatrzyła jak na wariatkę gdy jej zabroniłam i kazałam je sobie oddać haha ale wytłumaczyłam jej co i jak. Umyłam z resztek deseru i miałam pomalować ale zrobiłam test z cifem i okazało się że farba świetnie schodzi i zostaje tylko biała plastikowa naklejka-etykieta. Jak widać świetnie się spisała jako podkład pod serwetkę. Zaraz napiszecie mi, że marudziłam na decou- jak to mnie nie porywa i że dam sobie spokój a tu kolejna praca haha. Niby racja, ale to była najlepsza opcja ozdobienia ich łatwo i ciekawie. Znów miałam dylemat którą z moich marnych zapasów serwetek użyć (kolejne wybrzydzanie...) Stanęło na takiej, folkowej. Pasowała tematycznie i dało się wybrany fragment fajnie wkomponować w wieczko. Jedna naklejka była krzywo naklejona i przez to wygląda trochę gorzej niż ta druga ale specjalnie mi to nie przeszkadza. Tak wygląda przed i po. Myślę, że zmiana korzystna choć jakiegoś szału też nie ma.
fot. z sieci.
Mój mały zapasik kwiatków który powiększam sukcesywnie. Są wśród nich zestawy- zwykle po trzy jak i pojedyncze z "różnych parafii".
Jeszcze mniejszy zapasik listków i gałązek. Zrobione z pasków poplamionych kawą- bałagan w miejscu pracy i kawa średnio współgrają... Lepsze użyłam do pojedynczych a te bardziej poplamione wykorzystałam do zrobienia gałązek wg kursu Kasi z bloga ArtLife, są potuszowane i nawet nie widać, że coś było nie tak z paskami.
Na koniec miał być kolaż ale wychodziło, że grafiką główna będą lody więc poszedł jako pierwszy... Zamiast niego miało być zdjęcie obu zamkniętych pudełek. Zdjęcia robiłam na dworze i zamiast skończyć sesję zrobiłam kilka zdjęć wróbli. Bateria uznała, że czas odpocząć ode mnie i się rozładowała pfff :)
Moje pojemniczki pasują do wyzwania Na strychu więc pomyślałam, że mimo nikłych szans dodam je do zabawy.
Noc mnie zastała więc szybko dziękuję Wam za to że jesteście! Uciekam spać, życzę miłej niedzieli. Buziaki :))