środa, 8 października 2014

Kartka sztalugowa po raz pierwszy

Witajcie kochani. Na wstępie dziękuję wszystkim za miłe słowa zrozumienia. Jest mi lżej, że wiecie czemu Was chwilowo zaniedbuje i że po części to rozumiecie. Dziś trochę krócej, chciałabym znowu pisać wypracowania które uwielbiam tu zamieszczać ale sen też bardzo lubię :D


Chciałabym Wam pokazać pierwszą kartkę jaką zrobiłam. Był wprawdzie epizod, gdy próbowałam już zrobić coś co miało wyglądać jak kartka ale jak zaczęłam dopasowywać elementy poddałam się i stwierdziłam, że to nie moja bajka. Od tego czasu oglądałam u Was kilka-dziesiąt/set kartek i zachciało mi się jeszcze raz spróbować. Okazją do tego była wymiana urodzinowa z Lidzią znaną jako Czarna dama.


Bazą był papier akwarelowy- jest dosyć gruby, nie jest gładki jak brystol choć nie tak ładny jak papier wizytówkowy, cena jednak jest przyjemniejsza a nie było sensu wydawać pieniędzy gdyby okazało się, że jestem w tym beznadziejna. Ozdobny papier pochodzi z bloczku jaki dostałam za wygranie wyzwania lodowego, scrapek pod stempel zdobyczny od Basi (uraczyła mnie takimi przydasiami przy wymiance, pomogły mi na starcie, dzięki:) ) digi stemple ściśnięte z sieci i przerobione przeze mnie (by mi pasowały) niestety nie mam teraz źródła (autora pierwowzoru przepraszam i dziękuję) i quillingowe kwiatki z pasków z Enitanu. Do tego ozdoby jak sznurek czy motylki (też zdobyczne- z candy u Jooli) Mam nadzieję, że nie jest tak źle ;)






I jak myślicie, jest w tym jakiś potencjał czy powinnam dać sobie spokój z kartkami? Jestem ciekawa Waszych opinii. To oczywiście nie wszystko co wysłałam, resztę rzeczy zobaczycie u Lidzi i u mnie w następnej publikacji. Jak widzicie zrobiłam sobie też coś na kształt digi stempla, który będzie robił za znak wodny. Taki znaczek to chwila roboty a złodziejom może przeszkodzi lub utrudni chociaż podszywanie się pod autora zdjęcia/pracy. Pozdrawiam i ściskam ciepło :)

wtorek, 7 października 2014

Słów kilka o bezradności i przeprosinach.

Kochani.

Dziś będzie nierobótkowo i krótko.
Jak zauważyliście zapewne ostatnio rzadko Was odwiedzałam i komentowałam. Strasznie przykro mi z tego powodu ale w związku z pracą mniej mam czasu na bloga. Pierwsze dni były koszmarne, przychodziłam zmęczona i nie w głowie były mi blogi i robótki, rano wstawałam i chodziłam pierwszą godzinę jak zombie, po powrocie to samo co dnia poprzedniego i tak jakiś czas. Później z racji wymianki urodzinowej z Lidzią zawaliłam kompletnie bloga bo po odpoczynku siedziałam i kończyłam prezenty o których niebawem bo właśnie dziś Lidzia je otworzy/ła. Na marginesie jeszcze tu składam Ci najszczersze życzenia urodzinowe, wszystkiego najlepszego :*




Wracając do sedna, po spędzeniu czasu nad prezentami marzyłam tylko o spaniu i blog też jakoś musiał poczekać. Aktualnie mam bardzo duże tyły jeśli chodzi o Wasze tworki i nie wiem czy je nadrobię bo nie bierzecie urlopu od tworzenia i zawsze coś nowego widzę jak wchodzę zobaczyć. Artystki- kolorystki są częściowo odwiedzone a resztę pięknych prac odwiedzę przy pomocy postu Danusi w chwili czasu. Nowy kolor też się pojawił i nowe prace ale na początek zaległości w czerwonościach. Komentatorów, stałych bywalców i nowe twarze u mnie postaram się odwiedzić równie szybko :) 

Teraz jest już trochę lepiej, bo wpadam powoli w rytm. Myślę, że jakoś się to wszystko ustabilizuję i wrócę do dawnej aktywności. Na tę chwilę pozostaje mi przeprosić Wszystkich, których zaniedbałam.



Tym mam nadzieję humorystycznym akcentem kończę dzisiejszy post. Do usłyszenia wkrótce :)) cześć


niedziela, 5 października 2014

Candy w lemoncraft

Cześć kochani. Ostatnio mniej mnie tutaj w związku z pracą. Ciężko jest się przestawić ale mam nadzieje, że jakoś nadrobię zaległości u Was. Mam nadzieję, że rozumiecie sytuację.

Piszę posta z reklamą candy, to ostatnie godziny więc może jeszcze ktoś się dopiszę- ja mam taki zamiar. Kolekcja piękna więc warto.  Jako że stawiam pierwsze kroki w dziedzinie tworzenia kartek, taki zestaw byłby wysoce przydatny. Moja pierwsza kartka już zrobiona, zobaczycie ją niebawem a tymczasem wspomniana reklama. TUTAJ znajdziecie szczegóły.

Kolekcję można też wygrać na blogu Zakątek dzieciątek

Całą kolekcję można nabyć w sklepie Lemoncraft

Życzę Wam miłej niedzieli i zbliżającego się nowego tygodnia, buziaki :)

niedziela, 28 września 2014

Przyroda w obiektywie

Witajcie kochanieńkie :) Dziś dla odmiany będą zdjęcia. Nie mam pracy którą mogłabym pokazać bo wszystko nad czym pracowałam jest jeszcze tajne. Już spieszę z wyjaśnieniami. Jako że nie spodziewam się prezentów na urodziny, postanowiłam zapisać się na prezentową wymianę u Lidzi by choć trochę umilić sobie ten okropny dzień. Ta wymiana zajęła mi wrzesień stąd ten przestój. Żeby nie było pusto postanowiłam, że napiszę ten przerywnik fotograficzny. Większość z Was zna moje ważkowe hobby a Tych którzy są tu od niedawna i nie rozumieją zapraszam do wcześniejszych postów z tagiem "ważka". Nawiasem mówiąc witam serdecznie nowych obserwatorów, miło mi że zawitaliście w moje skromne "progi" :)

To prawdopodobnie przedostatni ważkowy post w tym sezonie. Mam jeszcze materiał na jeden post i praktycznie miesiąc podczas którego ilość ważek będzie szybko maleć. Ważki w naszym klimacie żyją do pierwszych przymrozków, jedynym wyjątkiem są dwa gatunki Straszek- Straszka pospolita i Straszka syberyjska, te dwa gatunki hibernują na zimę i kończą cykl życia wiosną następnego sezonu po przedłużeniu gatunku. Dziś przedstawię ważki z letnich miesięcy.


*****Zdjęcia*****


Samica Tężnicy małej, młode samice są ogniście rude i dopiero za jakiś czas okaże się jaką barwę przyjmie np. zieloną czy niebieską. Rudy kolor jest bardzo ciekawy ale ciężko było złapać ostrość przez ten kolor...






Ważka płaskobrzucha. Samce niebieskie, samice żółte. Młode samce na początku też mają żółty kolor, dopiero z czasem nabierają niebieskiego woskowego nalotu. Jak widać są dosyć małe i grubiutkie :D



Para Pióronogów zwykłych przy kopulacji. Niebieski samiec, żółta samica.



Gadziogłówka pospolita- z czasem ich mocny, żółty kolor blednie i staje się jasno-szary przez co ważka traci na urodzie.



Straszka pospolita, z letniego przeobrażenia- ten osobnik przeczeka zimę i wiosną spełni obowiązek przedłużania gatunku (o ile przeżył/przeżyje).



Samiec Oczobarwnicy większej, jeśli zastanawiacie się że z tak bliska to musicie wiedzieć, że weszłam do rzeki, by zrobić kilka z tych zdjęć :D



Samiec Oczobarwnicy mniejszej, pomyślicie "chwila to to samo co u góry"- różnica widoczna jest na końcu odwłoka ;)




Te samce Świtezianki błyszczącej nie miały szczęścia... Pierwszy wpadł na obiad do pająka, niestety jako danie główne :/ Drugiego coś podgryzło od d*** strony, żył jeszcze jakiś czas ale nocy nie przeżył- coś go zjadło, znalazłam tylko skrzydła na drugi dzień...



To para Lecich pospolitych, lubią siadać na nagrzanym piasku, kopulować też.



Samiec Lecichy południowej. Jest to ważka z grupy południowców- to takie ważki które występują na południu jak nazwa wskazuje. Wolą cieplejszy klimat, jednak na skutek ocieplenia klimatu ich zasięg przesuwa się na północ. Tu jest jeszcze młody, niewybarwiony samiec.



A tu dojrzały samiec, przemiana widoczna gołym okiem i trzeba przyznać, że jest o wiele ciekawy niż młodziak.



Tu samica Lecichy południowej.



Samiec Miedziopiersi metalicznej podczas patrolu, zdjęcie średnio udane bo w locie. Tu też stałam w rzece by mu zrobić fotkę ale w upale było to bardzo przyjemne :)



To zdjęcie mimo, że mało wyraźne pokazuje wiele osobników Nimfy stawowej lub Łątki dzieweczki- nie podpisałam go a nie pamiętam które to były. Są bardzo podobne z daleka a tu nie widać cech gatunkowych.



Ten wielgus to Husarz władca, konkretnie samiec. To największa ważka w Polsce! Patrząc na wielkość i zachowanie w locie trzeba przyznać, że nazwa adekwatna do realiów. Bardzo chciałam go sfotografować, miałam kilka sytuacji gdzie uciekały tuż przed nosem albo przed cyknięciem foty. Przy każdej kolejnej ucieczce leciała wiązka "ładnych" słów, bo traciłam nerwy i cierpliwość. Trudy zostały nagrodzone pewnego razu, gdy wracałam do domu zła i zmęczona po uganianiu się za jednym husarzem i jego ciągłych ucieczkach. Nagle jakiś dużak przeleciał nade mną i spadł w trawę. Byłam pewna, że to on i że złapał jakiś posiłek. Jeśli zdobycz jest duża ważki potrafią siedzieć trochę spokojniej. Udało mi się podejść i zrobić 3 zdjęcia z różnych odległości i to najbliższe jest w miarę zadowalające. Potem uciekł...



Ta para to Trzeple zielone, są z rodziny Gadziogłówkowatych i jak Gadziogłówki związane są z dużymi rzekami. Jest to ważka częsta ale chroniona w Polsce. Tą parę spotkałam przypadkowo również podczas powrotu do domu.



Samica z w/w pary. Para spłoszyła się moją obecnością, samiec uciekł a samica usiadła blisko i dała się złapać. Od samca różni się grubością odwłoka-są grubsze, mają zaokrąglone tylne skrzydła u nasady skrzydeł przy tułowiu, mają różki na głowie i oczywiście narządami płciowymi żeńskimi.



Samiec, znaleziony niedaleko więc możliwe, że to ten z pary lub niedaleko był jeszcze jeden. Cechą odróżniającą jest ząbek na tylnej parze skrzydeł u nasady skrzydeł przy tułowiu (nie zaokrąglone jak u samic), cieńszy odwłok, aparat kopulacyjny na spodzie.




*****Inne zdjęcia*****

Samiec Jaszczurki Zwinki. Jest bez końcówki ogona, zapewne zrzucił go ratując życie- jest to ich mechanizm obronny, liczą że drapieżnik zadowoli się tą końcówką lub że złapana za ogon będzie mogła się uwolnić. Na drugim zdjęciu w norce.



Inny samiec łapiący słońce.



Prawdopodobnie samica Zwinki. Samce w okresie godów przybierają zieloną barwę, przez resztę czasu są dosyć podobni do samic ale to chyba mimo wszystko samica. Jak już kiedyś pisałam, wszystkie jaszczurki w Polsce są chronione.



Ropucha zielona, w Polsce chroniona.



To prawdopodobnie Żaba moczarowa, również chroniona. Nie wiem jaka płeć ale ciekawostką jest, że samce w czasie godów z takiej mniej więcej barwy przybierają niebieski kolor. Niestety nie widziałam na żywo.



Kosaciec żółty.



Kosaciec syberyjski, popularny w ogrodach, dziko rosnący pod ochroną.



Post miał pojawić się wczoraj ale nie dałam rady napisać całości. Ostatnio brakuje mi na wiele rzeczy czasu. Widziałam, że też tak macie. W miarę możliwości nadrabiam zaległości. Dzięki że jesteście ze mną. Smęce ostatnio i jęcze trochę ale mam nadzieje, że minie po urodzinach i Święcie Zmarłych. To trudny czas... Życzę Wam miłej nocy/dnia, buziaki :)

czwartek, 25 września 2014

candy

Witajcie. Okazuje się, że mam straszne zaległości i stopniowo je nadrabiam. Takie oto candy znalazłam między waszymi postami więc i ja się zapiszę, kto nie widział- szczegóły na 



Dzięki za miłe słowa pod jesiennym świecznikiem, czytało się je bardzo przyjemnie :))

sobota, 20 września 2014

Cztery pory roku- Jesień/ cykliczne kolorki u Danutki

Witajcie kochani :)
Dziś przychodzę do Was z "czerwoną" pracą. Nie wiedziałam jak to będzie z nią- czy uda mi się w ogóle ją wykonać, pokonać jakoś niechęć do tworzenia i brak humoru. Sprzyjała mi piękna pogoda jaka ostatnio panowała w moich stronach. Prawdę powiedziawszy wolałam iść w plener albo kursować po Rawiczach i innych miejscach z przyjaciółką niż bawić się papierkami... Ciężko było przemówić sobie, że przecież mam do zrobienia prezent i przydałoby się też zrobić pracę na zabawę kolorystyczną.

Moja praca na wrześniowe cykliczne kolorki u Danutki to jesienny świecznik- Wykonany oczywiście quillingiem. Wymyśliłam kiedyś cykl świeczników "Cztery pory roku". Na początku tego roku wykonałam pierwsze dwie pory roku. Zaczęłam też jesienny- powstały kasztany, żołędzie i kiście jarzębiny. Miałam jednak inne prace do zrobienia więc pomysł poszedł w kąt.




Tu inne świeczniki "pory roku":
4 pory roku- wiosna
4 pory roku- lato
Wiosna ponownie
Lato ponownie

Przez ten cały czas elementy leżały w pudełku i czekały na swoją chwilę. Wystarczyło zrobić miseczkę (wg pomysłu Ilony) oraz liście klonu i jarzębiny.






Tak więc wykonałam liście klonu na wydrukowanym szablonie. Pokryłam go folią spożywczą i posmarowałam  klejem, by złączyć pojedyncze elementy w całość.






Po wyschnięciu pociapałam gąbeczką różnymi farbami w jesiennych kolorach, by zamaskować trochę czerwony- żeby było śmieszniej przesadziłam i zakryłam prawie cały czerwony. Mimo wszystko dobroduszna Danutka uznała mi tą pracę- na szczęście nie "ciapałam" spodniej strony (bo po co) i tam jest sporo tej czerwieni. Dzięki Ci za to kochana, bo nie miałabym czasu na nową pracę. Do tego zrobiłam liście jarzębiny, pomysł zaczerpnęłam od Ilonki TU (zresztą jarzębina też tam występuję choć ja zrobiłam ją po swojemu)










Spód. Jak tak patrzę na niego to wygląda nawet nieźle jako wierzch świecznika.





Mam nadzieję, że się Wam podoba.
Coś o czerwonym. Nie będe pisała tego wszystkiego o symbolach, znaczeniach itp. Czy go lubię? Średnio. Nie lubię w nim chodzić- chyba, że są to dodatki do czerni, wtedy jak najbardziej. W wystroju też za nim nie przepadam- chyba, że w małych ilościach w ozdobach domu. Lubię go w przyrodzie- kwiaty, ważki, etc.








To tyle. Dzięki, że jesteście mimo postów długich jak rzeka i mojego marudzenia. Wybaczcie mi, że czasem do Was nie docieram tak szybko albo komentuje jeden post z kilku nowych- czas nie staje w miejscu a do zrobienia zawsze jest coś, ehhh.... Miłej niedzieli, buziaki :)