Witajcie niedzielnie!
Znalazłam chwilę między codziennymi sprawami a kleceniem niebieskiej pracy na "mały" pościk o ciężarówce. Pomyślicie prezent dla chłopaka i tu Was zaskoczę, bo dla dziewczyny hahaha :) Konkretnie dla mojej przyjaciółki kompletnie ześwirowanej na punkcie tych wielkich maszyn. Dobrałyśmy się, bo obie mamy nietypowe zainteresowania, które średnio u siebie rozumiemy ale taka jest przyjaźń- mimo, że każda nie łapie co jest ekscytującego w zainteresowaniu tej drugiej nie zwalczamy tego u siebie nawzajem. Ja mam ważki i choć Ona pewnie zastanawia się jak można latać kilka godzin (nierzadko w upale) za jakimiś owadami tylko po to, by zrobić zdjęcie- nie krytykuje tego. Ona ma swój świat ciężarówek i choć dla mnie to kupa metalu na kółkach i czasem się podśmiewam z tego, uważam że to hobby dobre jak każde inne a skoro daje jej to szczęście to czemu mam to zwalczać :) Planowałam to od trzech miesięcy, kiedy to powiedziała mi, że marzy Jej się by dostać w urodziny choć babeczkę ze świeczką. Może sądziła, że tego i tak nie zapamiętam ale tu się pomyliła dziewczyna. Była babeczka i choć nie obyło się bez falstartu (świeczka zgasła przez podmuch przy otwieraniu drzwi, na szczęście było ciemno i kazałam jej zamknąć drzwi i zapalałam jeszcze raz ahahahah) Zaskoczenie było ogromne a potem zobaczyła prezent i Jej mina była bezcenna :)
Dobra było wzruszająco, filozoficznie itp. ale pewnie zastanawiacie się "kiedy przejdzie w końcu do rzeczy" haha :) Przedmiotem dzisiejszego posta jak już pisałam jest ciężarówka, która jest przy okazji ramką. Zrobiłam ją quillingiem co raczej nie jest dziwne u mnie. Nie jest to zwykła ciężarówka- dla fanki musiała być szczegółowa a nie jak w dziecięcym elementarzu. Zawaliłam sobie telefon fotkami różnych ciężarówek, przeszukiwałam Jej profil na fb w poszukiwaniu inspiracji i zabrałam się do roboty. Zwijania było dużo, nie powiem ale udało się. Najpierw wykonałam naczepę na podstawie zdjęcia z albumu tak, by ramka pasowała do standardowych rozmiarów zdjęcia.
Potem przeszłam do formowania kabiny, było to wyzwanie dla niezwiązanego z tymi maszynami człowieka. Tu też jest okienko- ramka na facjatę. Moja przyjaciółka marzy o prawku na ciężarówki i spełnia swoje marzenie ale ja chciałam być szybsza- została kierowcą cięzarówki bez prawka :)) Na końcu dodałam dół i koła i połączyłam wszystko razem. Strasznie ciężko było razem sklecić to tak, by przypominało konkretną markę ciężarówek ale przyjaciółka zgadła co to jest przy drugiej próbie- jest to dla mnie sukces. Spód kółeczek podklejony jest tym samym papierem z których były robione kółeczka- nie chciałam by prześwitywał karton przez szpary. Jeśli idzie o naczepę i okno kabiny w miejscu zdjęć wklejone są plastikowe okienka- zdobyczny materiał, standardowa procedura "przyda się? przyda- do szafy" :))
Z tyłu jest dosyć gruby karton i podstawka wykonana techniką prób i błędów- wszystko musiało być sztywne by się nie wyginało po bokach i stabilne, bo przyjaciółka ma szurnięte futro (kota znaczy się) i bałam się, że ten wariat może to zwalać (dalej się boję) Klejone jest klejem na gorąco, choć nie wygląda super ekstra musiałam skleić to najmocniej jak mogłam, zresztą to i tak tył. Na koniec polakierowałam ramkę- na drugi raz najpierw zdjęcia zrobię, bo lakier odbijał światło a mnie szlag trafiał...
Zdjęcie w naczepie jest przerobione, bo "głupia ja" zapomniała je wyjąć do zdjęć a nie chciałam publikować wizerunku bez zgody. Odbicie lustrzane jednej połówki zdjęcia, trochę kombinowania i jest do zaakceptowania :) to jedyne zmiany graficzne pracy.
"Trochę" się rozpisałam, zresztą to u mnie normalne :E Żeby już Was nie męczyć na tym zakończę dzisiejszy post. Dzięki za odwiedziny i przemiłe komentarze. Do następnego, buziaki:)
Edytka: właśnie zobaczyłam że mój licznik przekroczył 30k odwiedzin, wynik może nie rekordowy jak na staż ale mimo wszystko strasznie się cieszę, że się powiększa- bez Was blogowanie nie miałoby sensu, dzieki :))
