To blog gdzie dzielę się z wami wszelką twórczością wykonaną własnoręcznie. Zapraszam :)
sobota, 28 stycznia 2017
Diabelsko ciekawa praca
niedziela, 15 listopada 2015
Wyniki candy
Witajcie kochani!
Połowa miesiąca za nami a wyników candy w dalszym ciągu nie było, wybaczcie mi tą obsuwkę czasową. Miały być tydzień temu ale całą sobotę przespałam po nocce a w niedziele byłam do niczego. Nie będę jednak wchodzić w dalsze szczegóły i przejdę lepiej do tematu.
Przygotowałam sobie listę zgodnie z zamieszczonymi komentarzami wyrażającymi chęć udziału w zabawie a następnie oznaczyłam kropeczką osoby z dodatkowym losem. Następnie zrobiłam sobie paseczki z numerkami chętnych oraz dodatkowymi głosami i je wycięłam. Miałam taki pomysł by Was zwinąć quillingowo bo to w końcu candy quillingowe :) Jak widać wykonałam swoją wizję, każdy pasek zwinęłam i lekko skleiłam zostawiając margines na odwinięcie. Z kupeczki wylosowałam sobie pięć ruloników biorących udział w dalszym losowaniu- dlaczego? bo tak sobie wymyśliłam a co, zawsze to coś innego.
Z pięciu wybrałam zwycięski los i odwinęłam go a na paseczku zobaczyłam numerek 22 co oznacza że zwyciężczynią jest Beatka znana jako Ranya. Gratuluję i proszę o kontakt mailowy- wiadomo: dane, wybór nagród oraz jakieś szczegóły jak je ozdobić. Oczywiście proszę też o czas na wykonanie paczuszki, może mi to aktualnie zająć trochę czasu :/
Chętnie nagrodziłabym więcej osób ale nie jestem w stanie, niestety.
Ostatnio często zastanawiam się czy trzymanie bloga ma sens podczas gdy jestem na nim bardziej gościem niż prowadzącą ehhh. Czas na mnie, nie będę smęcić... Zamiast tego pójdę coś podziałać w czekoladce bo niedzielne leniuchowanie nieubłagalnie kurczy się... Mam nadzieję, że miło spędziłyście weekend i że nadchodzący tydzień będzie równie przyjemny. Pozdrawiam ciepło :))
wtorek, 29 września 2015
Zapraszam na urodzinowe candy
Przyszłam dziś zaprosić Was do zabawy. Będzie to candy z okazji urodzin tym razem moich a nie blogowych. Prezenty to jedyny plus tego dnia a uwielbiam je tak samo dawać jak dostawać- stąd moja zabawa. Zapraszam do świętowania ze mną.
Kilka zasad mojej zabawy:
# Standardowo proszę o pobranie bannerka i udostępnienie go na pasku bocznym wraz z linkiem do tego posta.
# Należy wyrazić chęć wzięcia udziału w komentarzu pod tym postem.
# Jak ktoś chce może dołączyć do obserwatorów (jeśli nie jest) - będzie mi miło ale nie jest to przymus.
# Dodatkowo żeby wyróżnić stałych bywalców, pierwsza piętnastka dostaje ode mnie dodatkowy "los". Oczywiście o ile któraś z tych osób wyrazi chęć udziału.
# Candy trwa od teraz - 29.09.2015 do moich urodzin- 28.10.2015 (zgłoszenia zbieram do północy). Ogłoszenie wyników nastąpi w ciągu kilku dni.
# Wysyłka na terenie Polski. Osoby z zagranicy mogą podać adres rodziny jeśli ta zgodzi się przesłać paczkę za granicę.
A co do wygrania? Nie chce uszczęśliwiać kogoś na siłę więc tak jak poprzednio zwycięzca sam wybierze sobie nagrodę i jej wygląd:
Miś z personalizacją (miś będzie w towarzystwie ulubionych rzeczy zwycięzcy czy też dostosowany do hobby- przykładowo ja sobie zrobiłam misia z aparatem i ważką bo lubię robić ważkom zdjęcia.)
Oraz
Dowolny świecznik na podgrzewacz- zrobiłam ich sporo więc jest z czego wybierać (można je odszukać przez tag "świecznik" w chmurze tagów)
Lub
Pudełeczko na drobne skarby w wybranych barwach i ozdobione wedle życzenia.
W paczce znajdą się też jakieś przydasie i słodkości.
Edit: Są osoby które dostały już ode mnie świecznik i/lub misia. Dla takiej osoby wymyślę inną nagrodę w przypadku wylosowania a raczej umówimy się mailowo czym mogę ucieszyć daną osobę :)
To chyba wszystko co powinniście wiedzieć. Mam nadzieję, że zabawa przypadnie Wam do gustu, zapraszam!
**************************
Na koniec zdjęcia księżyca z ostatniego zaćmienia. Nie wyszły super ekstra bo bez statywu- nocne zdjęcia z ręki trudno zrobić bez poruszenia i z super rezultatami. Dodatkowo było zimno i szybko skostniały mi ręce... Niestety przegapiłam moment całkowitego zaćmienia, gdy wyszłam był widoczny jasny rogalik a zanim zrobiłam jakieś znośne zdjęcia wyglądał tak.
Dziękuję za Waszą aktywność, już jutro wrócę do Was z oliwkami :) buziaki
czwartek, 16 kwietnia 2015
Paczuszka dla Danusi
poniedziałek, 13 kwietnia 2015
Pudełko na przybory
Hej hej!
Jakoś opornie mi idzie pokazywanie zaległości, zresztą robienie nowych rzeczy też. Ale dziś będzie coś innego, coś czego jeszcze u mnie nie było i raczej często nie będzie :) Zrobiłam coś w technice decoupage. Coś, to za dużo powiedziane, cudów się nie spodziewajcie hahaha. To raptem zdekupażowane wieczko pudełka po lodach. Lody zakupione w biedrze za 4 zł bodajże, tylko dla pojemniczka hahahah. Bardzo mądra filozofia nie?- kupowanie żywności dla opakowania hahaha :D No ale jak je zobaczyłam to wiedziałam, że będzie to mój nowy "piórnik" na podstawowe i najbardziej potrzebne przyrządy. Lody najpierw musiały zniknąć co trochę trwało, nie dlatego że niedobre- były święta, huk roboty, później smakołyki i jakoś nie cieszyły się popularnością :) Gdy już ich nie było mogłam zabrać się do roboty. Jako laik nie bardzo wiedziałam co z tego wyjdzie i jak farba będzie trzymać się śliskiej powierzchni. Mogłam ją przetrzeć papierem by nie była śliska lub nakleić jedną cieniutką warstwę chusteczki- zrobiłam jedno i drugie. Gdy chusteczka wyschła nałożyłam dwie warstwy białego podkładu i zabrałam się za wzór. Zaczęły się schody, bo jak tu wybrać wzór, gdy się ma kilkanaście serwetek na krzyż hahah. Kilka mam od Szymki wygrane w Jej candy i kilka od Ani Iwańskiej też wygrane jako nagroda pocieszenia, plus kilka świątecznych "domowych" serwetek ale przecież nie ozdobię sobie "całorocznego" pudełka świątecznym motywem... Kombinowałam, przekładałam, mierzyłam i się wkurzałam. Dodatkowym problemem był fakt, że pokrywka jest dłuższa niż jeden z czterech kwadratów serwetki a większość tych moich serwetek ma wzór zrobiony odbiciem lustrzanym i miejsce gdzie łączą się obrazki na zagięciu serwetki brzydko wyglądałoby na pokrywce. Najlepszym wyborem była taka serwetka od Ani (fot. z Jej bloga) bo wzór ciągnie się przez dwa kwadraty. Wybrałam część środkową motywu oraz ważkę (nie mogłam jej zmarnować), którą ostrożnie wycięłam nożyczkami i przykleiłam na już oklejoną pokrywkę- moim zdaniem wygląda dosyć naturalnie w tym miejscu. Jak na pierwszy raz myślę, że wyszło dosyć dobrze ale kariery sobię nie wróżę w tej technice :) Mimo, że robi się w niej zdecydowanie szybciej niż w quillingu i jest więcej wolnego czasu gdy farba czy lakier schnął nie zamieniłaby "swojej" techniki na decou, bo szybko się przy tym irytowałam no i ten dylemat "co wybrać". Poza tym to kolejna skarbonka bez dna a ja jestem na etapie gromadzenia przydasi kartkowych i nie w głowie mi kupowanie serwetek. Fajnie jednak było zrobić coś innego i nie wykluczam, że jeszcze coś powstanie. Mam nawet zaczęte drewniane pudełko ze spękaniami ale ni cholery nie wiem co na to nakleić hahah. Pewnie się wkurzę i polakieruje same spękania :D
A żeby nie było, że wieczko wyszło dobrze i bezproblemowo pokażę Wam dwa miejsca gdzie dałam ciała :D Na górnym zdjęciu ten pasek jest doklejony, bo jak idiotka nie zachowałam z każdej strony marginesów i koniec końców na tym boku mi zabrakło serwetki. Wycięłam część motywu z drugiej połówki serwetki i dopasowałam jako tako do pustej części na wieczku- nie widać tego na szczęście, tylko jak się człowiek przypatrzy. Na drugim zdjęciu jest mój kolejny głupi pomysł. Palcem wyrównywałam zagięcie serwetki- tak wyrównywałam, że zrobiłam dziurę... Dokleiłam jakiś kawałek z oderwanych resztek, też nie wygląda tragicznie.
Na koniec paczuszka jaką wysłałam do Mileny, która wygrała w moim candy nagrodę pocieszenia. Nagroda to świecznik (dla odmiany haha :D ) ale ten nie był nowy, pochodzi z mojej prywatnej kolekcji. Jako że mam ich całkiem sporo pomyślałam, że ucieszę jakimś Milenę. Pomyślałam o fiolecie i wybrałam właśnie ten. Nie wiem czemu akurat fiolet, nawet nie wiem czy Milena lubi ten kolor ale tak jakoś przyszedł mi na myśl. Tym samym tropem poszłam robiąc kartkę wielkanocną. Dołączyłam coś słodkiego i karteczki na kusudamy z których Milena jest znana. Miałam je w zapasie a u mnie się marnowały. Jeszcze raz gratuluję wygranej.
W kolejce czeka też prezent Danuśkowy z niepublikowanym misiem ale to następnym razem.
Czas na mnie, pogoda jest świetna więc można wybrać się na spacer lub zażyć trochę aktywności fizycznej. Wczoraj byłam na pierwszym w tym roku marszu. Kiedyś bardzo często uprawiałam ten rodzaj aktywności i czułam się o wiele lepiej, przestałam mieć zadyszki po wejściu na drugie piętro... Pomyślałam, że wrócę do tego i przy okazji przygotuję "zastane" mięśnie przed rozpoczęciem się na dobre sezonu ważkowego. Wczoraj przeszłam w godzinę 6km, czułam się potem jak g...wiadomo co ale jestem zadowolona z tego. Dziękuję za Waszą aktywność i życzę Wam przyjemnego tygodnia :))
wtorek, 31 marca 2015
Świecznik z żonkilami dla Danusi
Witajcie kochani!
Zgodnie z tradycją przybywam na koniec ze swoją pracą na cykliczne kolorki. Temat posta nie kłamał bo świecznik na prawdę pojechał do Danusi w nagrodę za wygrane candy. Kobieta chyba się nie spodziewała, że dostanie pracę "zabawową" ale taki już jest los tych którzy rezygnują z możliwości wyboru hahah. Skończyłam go kilka dni temu ale nie mogłam oddać Stefanowi póki nasza szefowa pierwsza go nie zobaczyła co dziś się stało. Wczoraj już doszła ale nie udało się jej dostarczyć i w nerwach czekałam co przyniesie dzisiejszy dzień w tej sprawie. Miałam plan awaryjny ale nie chciałam go wcielać w życie dopóki była szansa. Całe szczęście moje nerwy były niepotrzebne i Danusia dostała dziś przesyłkę.
Świecznik składa się z miseczki do której przyklejone są żonkile wraz z długimi listkami. Gdy wszystko wyschło i trzymało się jak trzeba zaczęłam pracę nad różem. Nie chciałam powielać po raz któryś różowych pierwiosnków dlatego zrobiłam je w dwóch odcieniach. Kwiatki leżą na listkach którymi zakleiłam wszelkie dziury od spodu.Zastanawia Was fakt gdzie ja tu widzę 50% zieleni, no cóż najwięcej jej jest właśnie od spodu. Wybrałam to połączenie kolorystyczne bo to esencja wiosny.
Patrząc z góry można odnieść wrażenie, że zrobiłam znak "biohazard" o.O Danuś nie martw się, nie ma zagrożenia biologicznego haha :D
Zielony bardzo lubię- głównie dlatego, że kojarzy mi się najbardziej z naturą którą uwielbiam. W ubiorze raczej średnio chyba, że ciemniejsze i zgniłe odcienie, coś w stylu barw maskujących w wojsku. W domu czemu nie, są przecież kwiatki, miałam kiedyś ściany na zielono w jedynym z pokoi ale zginął pod tapetą. W pracach zielonego u mnie bardzo dużo i nie rzucam słów na wiatr- musiałam ostatnio zamówić drugą setkę zielonego papieru- to pierwsza taka sytuacja a mam 25 kolorów. Hmm nie wiem czy mogłabym jeszcze coś dodać. W każdym razie jest to jeden z moich ulubionych kolorów. Prawie zapomniałam- do seledynowego pasuje hmmm, bo ja wiem?!, pomarańczowy? Rany ale się nad nami znęcasz :D
To nie koniec publikacji o tej tematyce- za niedługo opowiem o całym prezencie dla dziewczyn za candy oraz o kartkach wielkanocnych. Będzie się działo :D
Pogoda za oknem paskudna i w dodatku nie ma prądu... Post kończę z mobilnej aplikacji bloggera, fotki nie mają loga bo nie mogłam ich "obrobić" ale to nieistotne. Czas lecieć do Stefka, ciekawe czy będę ostatnia haha :) Pozdrawiam ciepło ;))



















