Pokazywanie postów oznaczonych etykietą konkurs. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą konkurs. Pokaż wszystkie posty

środa, 25 lutego 2015

Kilka słów o tym co leży mi na sercu

Witajcie moi mili!


Dziś będzie nietypowo bo o problemach sercowych. Końca całej tej sercowej afery nie było widać długi czas. Sama nie wiem jak sobie z tym poradziłam ale już jest lepiej, wyszłam na prostą. Nie jedna miała w życiu chwile gdy serce brało górę a cała reszta odchodziła no boczny tor więc mnie zrozumiecie. Przyjaciele nie wiedzą o całej tej sytuacji bo po co ich martwić, że nie spałam po nocach przez sercowe zawirowania, że próbując poskładać serce do kupy niejednokrotnie poddawałam się ze zmęczenia, ehhh szkoda gadać. Rodzina widziała co się dzieje ale nie potrafiła mi pomóc, sama musiałam dać sobie z tym rade i dałam.






Zrobiłam je!


Wybaczcie mi ten początek- mam nadzieję że kogoś zaskoczę, że to jednak praca a nie prawdziwe problemy sercowe i że nikt nie odbierze tego jako wyśmiewanie cierpiących z miłości. Tematem Sercowego konkursu u Danusi było nie-czerwone serce 3d. Bardzo mnie to cieszy bo romantyczne czerwone serca są oklepane. chciałam zrobić takie prawdziwe ludzkie- 2 komory, 2 przedsionki, aorta itp ale odrzuciłam pomysł ze względy na wykonalność- bałam się że wyjdzie taki gniot, że nie będzie co pokazać a czasu nie wystarczy na zrobienie jakiegoś innego.



Tak więc zrobiłam miseczkę na "cosie" w kształcie serca. Nawet nie wiecie jakie miałam problemy ze znalezieniem styropianowego serca- jajka róznych wielkości, obręcze, kule, kury, zające i inne rzeczy owszem a seca NIE! W żadnym z 5 miejsc (głównie kwiaciarnie) u mnie na zadupiu nie było takich a przecież walentynki się zbliżały i aż dziw brał, że są rzeczy wielkanocne a głupiego serca brak. Dostałam propozycje czekania na nową dostawę i tak zrobiłam ale zostały przywiezione płaskie serca z wyciętym drugim sercem w środku i takie maluszki wielkości ja wiem z 5 cm co nie wpisywało się w moją wizję. Dopiero w ościennym mieście w papierniczym! dostałam to co chciałam. Twórczość zaczęłam w ostatnią sobotę gdy skończyłam wszystkie inne robótki i miałam na to czas. Okropnie bałam się, że nie zdąrze. Gdyby nie praca w nocy i dzień wolny dzisiaj, pewnie tak by się stało. Zrobione zostało w trzech kolorach- czarnym, szarym i fioletowym ze sklejonych ze sobą różnej wielkości kółeczek. Paski 3mm cięłam sama a do całej miseczki zużyłam po 4,5 kartek A4 z każdego koloru, w sumie pociełam więc 13,5 kartek A4- to chyba jak dotąd najwięcej. Serce styropianowe było przykryte folią spożywczą, na to klej a w klej wciskałam kolejne kółeczka, czasem pomagałam sobie szpilkami. Ostatnie kółeczka wyszły spod mojej ręki dziś wieczorem. W środku zostanie polakierowane ale to zrobię już po publikacji bo czas nagli.







Idealny zestaw na beznadziejny dzień :)



Kilka zdjęć z etapów pracy. Te szpili to nie voo doo- czasem musiałam się nimi wspomagać, by z jednej i drugiej strony robić takie same kółeczka, obie połówki robione są na zasadzie odbicia lustrzanego aby wszystko pasowało do siebie idealnie (no prawie). Przedostatnie zdjęcie z poniższego kolażu kojaży mi się z biustem :E mam jakieś głupie wyobrażenia hahah. Ostatnie zdjęcie z kolażu to stan serca z 3 rano dnia dzisiejszego kiedy to szłam spać. Oczywiście mogłam iść szybciej i pracować od rana w zwiazku z dniem wolnym ale noc to mój ulubiony czas tworzenia, wolałam odespać to w dzień :))



Tu można zorientować się w rozmiarze miseczki



Natomiast tu możliwe zastosowania. Zupy się w tym nie zje ale na łakocie jest idealna, można wrzucić też klucze czy co tam sie chce- byle stała w suchym miejscu i przechowywała suche rzeczy. Można też powiesić na ścianie jako wypukłą ozdobę. Co kto lubi :)



A tu bardziej artystyczny kolaż, Danutka w poście umieści zdjęcia wszystkich prac (chyba) i myślę, że będzie idealne do prezentacji w Jej poście.



Nie ma czasu na lenistwo, do skończenia została jeszcze pomarańczka którą odstawiłam by zrobić serce. Ehhh wszystko na wariackich papierach... Kochani, dziękuję za Waszą obecność :) Zmykam do żabola, buziaki :))

niedziela, 14 grudnia 2014

Post o wszystkim

Czołem pracusie.


Ehhh kobitki, za wiele pożytku ze mnie nie macie w tym miesiącu... Uwierzcie- mi też żal, że z braku czasu jestem ostatnio tutaj bardziej gościem niż gospodarzem. Wiecie, ostatnio się przechwaliłam, że byłam chora i wróciłam szybko do zdrowia... Następne dni były jak kubeł zimnej na moją radość z powrotu do zdrowia. Czuję się ostatnio okropnie. Przez weekeend się trochę podkurowałam i nareszcie pozbyłam się bólu głowy. Dotychczas skutecznie uprzykrzał mi życie, przez co stałam z blogiem i robótkami. W lepszych chwilach dziubałam, by zrobić kilka podarków oraz jakąś ozdobę do domu. Do tego praca, miałam jakiś dzień wolny oczywiście ale nie szłam na zwolnienie (choć może powinnam). Doprawiałam się myciem okien w zimny dzień... No ale trzeba było. Po powrocie z pracy szłam spać i blisko wieczora dopiero coś robiłam lub zjadłam, wzięłam leki i szłam spać dalej- tak wyglądał mój ostatni tydzień. Ehh ale nie będę już przynudzała żalami, też macie dom i pracę i jakoś funkcjonujecie blogowo a ja tu się usprawiedliwiam głupio.


Musicie wiedzieć, że choć nie komentowałam w ostatnim tygodniu za wiele to na blogu byłam codziennie i widziałam co nieco. Wasze świąteczne prace i ozdoby przyprawiają o zawrót głowy, zarówno bombki jak i choinki wszelkich rodzajów, zawieszki i kartki. Wasza pomysłowość i umiejętności oszałamiają, zazdraszczam:) Widziała też, że wiele z Was chwaliło się mikołajami co oznacza, że byłam niegrzeczna hahah bo do mnie nie przyszedł w tym roku. Ale kto by czekał na czerwonego, ja zrobiłam sobie prezent sama i korzystając z promocji "black friday" w sklepie magicznej kartki zrobiłam papierowe zakupy. To ciekawe ale wolę wydawać pieniądze na przydasie niż iść i kupić sobie coś do ubrania:D a przydałoby się przed zimą zaopatrzyć szafę w coś odpowiedniego.


Wpadłam na chwilkę choć robótek jeszcze nie pokażę. 11 grudnia byłam na otwarciu wystawy rękodzieła naszego powiatu. Takie wystawy odbywają się u nas co roku w okresie przedświątecznym i trwają tydzień. Pierwszego dnia uroczyste otwarcie po czym przez kolejne dni można ją jeszcze oglądać. Tegoroczna wystawa była już 15- moja dopiero druga. Co ciekawe są osoby, które biorą udział od samego początku, dacie wiarę 15 lat tworzenia!- chciałabym kiedyś być na miejscu tych osób, szacun! Było z tym trochę zamieszania, bo w wyniku niedoinformowania (a szukałam informacji często) zapisałam się na na sam koniec terminu zgłaszania. Tylko dzięki pewnej osobie, której pomoc okazała się zbawienna oraz dwóch innych pań, które się włączyły do pomocy, udało się wszystko załatwić- zarówno zapis jak i transport moich prac i mnie samej. Należą się Im ogrome podziękowania!!! W zeszłym roku moja wystawa nie była jakoś specjalnie rozmaita. W tym roku mogłam się bardziej pochwalić pracami. Każdy uczestnik dostawał dyplom udziału, prezencik oraz statuetkę- podobnie jak w roku poprzednim. Tylko dzięki sponsorom i organizatorom było to możliwe, bo wystawców było ponad 70 jeśli się nie mylę a jest ich więcej tylko nie każdy się wystawiał lub nie każdy wiedział (lub się nie odważył- w zeszłym roku sama miałam obawy). Było to wspaniałe spotkanie i już czekam na kolejne, za rok. Tym razem będzie w moim miasteczku o ile się nie mylę- co roku jest w innej gminie powiatu. Zdjęcia innych wystawianych prac w następnym poście, bo trochę ich jest. Dziś jedynie wstęp. To wystawa tegoroczna oraz "nagrody", kolejne 2 zdjęcia to wystawa i nagrody zeszłoroczne (kula zapakowana w folie od lampionu ale wierzcie, zapakowana była bardzo podobnie)







Brałam też udział w małym konkursie fotograficznym o tematyce jesiennej. Organizatorzy nie mogąc wybrać zwycięzcy zdecydowali dać 5 wyróżnień i miałam szczęście znaleźć się w tej piątce. Nagroda niby niewielka ale album jest świetny a z pomocy komputerowej choć nie korzystam to i tak fajnie było coś wygrać.



Udało mi się też ostatnio wygrać trochę biżuterii. Post jest długi więc mam nadzieję że kobitki wybaczą mi ten skrót.

Iwona z bloga http://handmadebyiris.blogspot.in/ przysłała mi taki komplet biżuterii, coś dla ciała i śnieżynki-przydasie. Wygrałam w Jej candy w dogrywce, po tym jak pierwsza osoba się nie zgłosiła




Marzena z bloga http://koralikimanhi.blogspot.com/ wysłała mi piękną, zieloną bransoletkę, pachnącą paczuszkę z lawendą i pocztówkę. W Jej candy wygrały 3 osoby w tym ja :)




Joanna z bloga http://sznurkikoraliki.blogspot.com/ zrobiła dla mnie dwie bransoletki za złapanie liczników odwiedzin. Czarna jeśli uważałyście przy okazji zabawy u Danusi jest podobna do tej z miesiąca czarnego- taką sobie wybrałam, bo zakochałam się w niej już wtedy. sznurkowa z fioletowymi kamyczkami też jest świetna, zauracza plątaniną i tym pięknym fioletem.





Na koniec jeszcze nagroda pocieszenia od Teresy, która prowadziła zabawę na blogu http://kolkorekodzielazskomancza.blogspot.com/. Nikt nie wygrał ale organizatorka nagrodziła wszystkich biorących udział drobnym prezentem. Z książeczki ucieszyła się mama, bo ja nie szydełkuję a przydasie zasiliły mój kartonik.



Wszystkim paniom należą się ogromne podziękowania i serdecznie zapraszam na ich blogi.

Na koniec jeszcze zdjęcia biednych roślinek, którym listopad pomylił się z wiosną i postanowiły rozpocząć nowy cykl. Zdjęcia z pierwszych dni grudnia. To z krzewem się nie udało ale to białe to jakieś kwiaty- nie znam tego krzewu i nie wiem czy kwitnienie jesienią to u nich coś normalego ale pierwiosnki i cebulica kwitną wiosną. Widziałam też kwitnącą forsycję ale robienie zdjęć pod czyimś domem wydawało mi się dziwnym pomysłem.





Jak widzicie, brak na zdjęciach mojego znaku, po prostu mi się nie chciało haha :) przyznaję się. Życzę Wam kochani miłego tygodnia, choć może być ciężko biorąc pod uwagę okres przedświąteczny. Przyda się Wam też dużo zdrowia czego i sobie życzę. Ściskam mocno i ciepło :))

środa, 26 listopada 2014

Jesienna biżuteria nr 2- dębowy naszyjnik

Witajcie moi mili!


Chciałabym przedstawić Wam dziś jesienny naszyjnik, który wykonałam na wyzwanie quillingowe na blogu firmy Enitan, tak jak poprzednio pokazywane szyszki. Tematem jest jesienna biżuteria. Natalia, która prowadzi aktualnie Ich bloga zrobiła jako swoją inspirację liść klonu. Nie chciałam powtarzać tego pomysłu zatem ja zrobiłam liść dębu :D Przyozdobiłam go dodatkowo żołędziami wykonanymi oczywiście quillingiem. Zrobiony został ze skręconych razem pasków beżowych i żółtych, które dominują jak widać . Nie chciałam robić szarego liścia jakie teraz się widuje, wolałam ładny i żółciutki z początku jesieni. Po skończeniu liścia dodałam gąbeczką brązowe akcenty, by ta żółć nie była "taka żółta" i jednolita- w końcu liście przebarwiają się nierównomiernie. Gdy farba wyschła pokryłam liścia bezbarwnym lakierem z obu stron i zostawiłam do wyschnięcia. Zrobiłam następnie żołędzie z beżowych i brązowych pasków. Nie jest to coś nowego u mnie, podobne robiłam do jesiennego świecznika. Z brązowych pasków poskręcałam szypułki, połączyłam je razem ze sobą i z żołedziami a następnie polakierowałam tak jak liścia. Gdy wszystko było suche połączyłam liścia z żołędziami a z końcówki szypułki utworzyłam zawieszkę. Następnie miejsce łączenia skleiłam i polakierowałam. Powiesiłam go na sznureczku z jakiegoś starego naszyjnika. Po obu stronach dodałam po dwa "koraliki" zrobione z żółtych pasków i tak samo wybrudzonych brązową farbą jak liść. Powstały prez zwinięcie i wyciśnięcie krążka za pomocą długopisu- główka obudowy zapewniała jednakowe ukształtowanie połówek koralików. Następnie połówki zabezpieczyłam od środka klejem i połączyłam ze sobą. Tak się prezentuje:





Dla porównania zdjęcia na białym.




A tu przedstawiam moją pluszową pomocniczkę. Skąd ten pomysł zapytacie. No cóż jakoś trzeba sobie radzić w przypadku braku dobrego światła. W kuchni mam najjaśniej, bo oświetlana jest lampą jarzeniową. Pozostawał jeszcze problem gdzie powiesić naszyjnik, by był pod lampą i jednocześnie mieć dobre tło. Padło na lodówkę, której strzeże miś z sagi. Ma w łapkach magnesy i dobrze sprawdzał się jako trzymacz zarówno naszyjnika jak i czernej kartki robiącej za tło. Sama lodówka za bardzo odbijała światło a biała kartka z kolei za bardzo przyciemniała kolory naszyjnika. Mogłabym próbować sił w zabawie Danutki na wymyślne fotografowanie ale nie zrobiłam zdjęcia czegoś czerwonego i mam też dziwniejsze pomysły hahaha.




Zgłaszam na wyzwanie w:



Na koniec wspomnę o jeszcze innej sprawie. W sklepie Enitanu trwa przecena niektórych zestawów początkowych i podstawowych pasków. Ceny na prawde ładnie poszły w dół, opakowania pasków tańsze o złotówkę. Nie mogłam nie skorzystać :)) Na swoich zakupach zaoszczędziłam ponad 23zł, więc nieźle. Tak się prezentują zakupy z Enitanu wraz z formą do wytłaczania półkul ze Świata koralików (nawiasem mówiąc tam też trwa przecena produktów o której dowiedziałam się z facebookowej grupy quillingowców.) Forma kosztowała przed przeceną 13,50zł a po przecenie 9,45zł więc i tu opłacało się szybko zaplanować zakupy. Każdy kto korzysta z tych sklepów lub przymierza się do techniki quilling ma szanse na tańsze zakupy przydasiowe, polecam!




Jak widzicie sporo ich kupiłam i musiałam wyeksmitować swoje paski do większego pudełka. Dotychczas miałam ładne mniejsze pudełko które świetnie pełniło swoją rolę mimo, że te dłuższe opakowania pasków leżały osobno wraz z papierkami ozdobnymi do kartek. Teraz mieszkają wszystkie razem z formą i wzornikiem w pudle po gorzale... Przydałoby się je jakoś ładnie "wyedytować", bo ktoś jakby zobaczył pomyślałby pewnie, że trzymam zaopatrzenie przy fotelu haha :D




Dobra nie męczę Was już gadulstwem. Pozdrawiam ciepło i serdecznie moich stałych bywalców a także nowych turystów haha, buźka:)

czwartek, 20 listopada 2014

kolczyki- szyszki czyli jesienna biżuteria wykonana quillingiem

Witajcie!

Jeśli zastanawiacie się co się stało, że w ostatnich dniach publikowałam dosyć sporo (jak na mnie) postów to muszę Wam powiedzieć, że sama jestem zdziwiona.

Na blogu firmy Enitan pojawiło się nowe wyzwanie. Tytuł nie jest "od czapy", chodzi w tym wyzwaniu właśnie o jesienną biżuterię wykonaną quillingiem. Ja wymyśliłam sobie właśnie kolczyki szyszki. Każda łuska szyszki zrobiona z jednego paska brązowego 2mm x 297mm (wyglądają grubiej przez makro).

Do rzeczy, wyglądają tak:


Tu udało mi się uchwycić dobry kolor, inne zdjęcia są dupne jeśli chodzi o kolor bo pogoda jest dupna i takie wychodzą po prostu.














Zgłaszam na wyzwanie w:



Zdjęć sporo bo nie wiedziałam które wybrać jako "te jedyne" a zrobiłam ich ze 100, tak samo hiacynta...

Czy wyglądają jak szyszki i czy są ciekawe pozostawiam Wam do oceny. 

Dzięki za wszystkie miłe i ciepłe słowa, teraz czas na odzew z mojej strony więc uciekam. Pozdrawiam ciepło :)

p.s. Zdarzył się cud niesłychany- napisałam krótkiego posta... hah