Pokazywanie postów oznaczonych etykietą prezent. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą prezent. Pokaż wszystkie posty

sobota, 6 lutego 2016

Czarno- czerwony świecznik w nieco mrocznym stylu

Witajcie kochani!

Po uporaniu się z tygodniowymi zaległościami w domu i nie tylko znalazłam chwilę na krótkiego posta. Dziś będzie o świeczniku dla Beatki oraz innych różnościach które posłałam Jej w nagrodę za wygrane candy. Nie wszystko sfotografowałam więc zdjęcie całości prezentu pożyczę od Beatki. Paczkę pakowałam w sporym pośpiechu by zdążyć jeszcze na pocztę- wieczorem nie miałam jak spakować paczki a po powrocie z pracy zostało niewiele czasu stąd te braki.


Miśka już widziałyście bo był jednocześnie styczniową pracą na CK, przyszedł więc czas na drugi prezent który Beata sobie wybrała. Był nim świecznik wg swojego pomysłu. Beata wymyśliła świecznik z gwiazdami. Nie wiedziałąm jak ugryźć temat gwiazd, myślałam, myślałam i wymyśliłam po prostu świecznik gwiazdę. Jako że ulubionymi kolorami Beatki są czarny i czerwony wybrałam właśnie taką kombinację. Najpierw zrobiłam szkielet gwiazdy. Środek wycięłam żeby wsadzić tam miseczkę pod podgrzewacz (według pomysłu naszej Ilonki). Mogłam ją przykleić na szkielet ale wtedy byłaby za wysoko. Puste romby zaczęłam wypełniać elementami zrobionymi na grzebieniu do quillingu, zawijaskami itp. Najpierw na sucho ułożyłam jeden taki romb i zrobiłam zdjęcie (by w razie problemu z ułożeniem móc spojrzeć czy na pewno tak miało być) a następnie zaczęłam przyklejać. Gdy pierwszy romb był gotowy poszło z górki- już wiedziałam jakie kształty zrobić, z ilu pasków, jakiej wielkości. Środek dalej był jakiś pusty dlatego dorobiłam 6 kwiatków i przykleiłam je w miejscu łączeń rombów. Beatka robi wspaniałe medaliony które szalenie mi się podobają, pomyślalam że taki świecznik będzie miał "w sobie" coś z tych medalionów. Dodatkiem do paczki były serwetki których miałam więcej sztuk, trochę papieru do kartek oraz pare ukręconych dodatków do kartek. Było też coś słodkiego- oczywiście kokosowego :)





Ze świecznika jestem zadowolona (nie zawsze mi się to zdarza)- jest to także "mój styl" i nawet myślałam czy nie zrobić sobie czegoś w ten deseń ale to plany na bliższą lub dalszą przyszłość jak znajdę czas. Czasem czuję jakby życie toczyło się obok mnie bo na nic nie mam czasu a jak mam to marzę o łóżku ehhh. Żeby jednak nie smęcić po prostu podziękuję jak zawsze za Wasze miłe słowa i aktywność u mnie, życzę Wam miłej niedzieli. Buziaki :))

niedziela, 13 grudnia 2015

Trochę tego, trochę tamtego czyli post zbiorczy.

Witajcie moi mili!


Mamy weekendunio więc gdy ogarnęłam chaos w domu mogłam odpalić kompa choć na chwilkę by walnąć jakiegoś posta że żyję i coś robię. W sumie to prawie nic nie robię jeśli idzie o robótki ale mogę pokazać to co zrobiłam dla Ani Iwańskiej na urodzinki. Prezent spóźniony ale nie chciałam wysłać byle czego kupionego tylko by wysłać go na czas. Chciałam by prezent był godny okazji i by był zrobiony wg upodobań solenizantki. Czy trafiłam nie wiem ale mam taką nadzieję :)


Pomyślałam, że skoro lubi brązy a mieliśmy kolor czekoladowy w CK to właśnie w tej barwie zrobię główny prezent a było nim jesienne pudełeczko. Ania ma już ode mnie misia i świecznik a w metryczce napisała, że lubi pudełeczka wszelkiej maści więc zrobiłam właśnie pudełeczko. Dlaczego jesienne? pasowało do pory roku i koloru zabawy a świtało mi też coś w głowie, że w pierwszym candy wyraziła chęć przygarnięcia jesiennego świecznika (nie jestem pewna, nie sprawdzałam). Szczegóły już były więc przejdzmy dalej. Jako dodatek wykonałam miniaturkę lawendy podobną do tej ze śliwkowego tematu w CK (wszystko związane z zabawą u Danusi hahah). Mam jeszcze trochę suszu, zwinęłam więc krążki w miętowym i beżowym kolorze które Ania lubi, dodałam brąz jako ziemię i tak samo jak wtedy wykonałam roślinkę. Oczywiście jest w środku susz lewendowy ale tym razem zamiast wykonywać podusie po prostu okleiłam wewnętrzne ścianki organzą- szybciej i łatwiej. Wykonałam też karteczkę z quillingowymi kwiatkami i życzeniami które były deczko przeterminowane gdy Ania je przeczytała... Prezent wzbogaciłam kwiatkami quillingowymi z zapasu, mulinami, papierami, dodatkami i błyskotkami do kartek, pudełkiem podgrzewaczy do Jej cudownych świeczników które uwielbiam oraz słodkościami głównie kokosowymi- metryczka sprawdziła się po raz kolejny :)







Muszę też wspomnieć o prezencie od Doroty co ma kota. Dostałam przepiękną karteczkę oraz uroczy woreczek z dmuchawcami i ważką! Już został zagospodarowany i trzymam w nim resztę suszu lawendowego (co nawet zabawnie się składa bo transfer został wykonany za pomocą olejku lawendowego jeśli dobrze pamiętam z posta Dorotki). Kochana bardzo miły i piękny prezent, dziękuję :)




Skoro już siadłam do posta to wspomnę jeszcze, że już po raz trzeci wystawiłam swoje klamoty na wystawie rękodzieła mojego powiatu. Wszystkie sprawy organizacyjne załatwiła za mnie miła i pomocna osoba za co dziękuję. Nie miałabym czasu ani siły zawozić duperelki do miejsca organizacji wystawy ani później tego odbierć a tak wystarczyło, że pojechałam razem z inną rękodzielniczką za co dziękuję także Jej. Był to przemiły dzień wolny od pracy, spędzony z ludźmi tak samo kochajacych swoją twórczość. Jak zawsze dla każdego wystawcy był dyplom, statuetka oraz prezencik- będą pamiątką tego spotkania. Nie miałam wielu prac bo część tworów tegorocznych była z przeznaczeniem dla Was (czego wcale nie żałuję bo wolę żybyście miały to Wy niż obserwatorzy wystawy przez tydzień). Zrobiłam też sporo kartek okazyjnych krążących gdzieść po kraju i zagranicy- miałam wykonać choć dwie by było widać że robię też kartki ale nie miałam na to czasu, wolałam skończyć prezent dla Ani :)




Zastanawiam się ostatnio co mogłabym robić by nadal cieszyć się z robótek ale zajmie to mniej czasu niż quilling. Doszłam do wniosku, że może decoupege byłby odpowiedni. Mam klej od dawna i preparat do spękań, biała farba też stoi więc czemu by nie zająć się właśnie tą techniką tym bardziej że podoba mi się od dawna. Wszelkie sugestie gdzie mogę zrobić jakiś zakup dekupażowy- serwetki na sztuki, akcesoria czy przedmioty do ozdobienia mile widziane. Prócz baaaardzo podstawowych rzeczy nie mam nic specjalnego do tej techniki a ilość serwetek też nie powala. Wieczny dylemat co wybrać już przerabiałam i kończyło się tym, że ozdobiłam szkatułkę ze spękaniami quillingiem a nie serwetką lub po prostu rezygnowałam... Osoby cierpiące na nadmiar serwetk też mogą się ujawnić- może będę mogła jakoś się zrewanżować. Skoro Danusia mogła zająć się kartkami choć upierała się, że nie jest "kartkowa" a wychodzą Jej świetnie to może i mi wyjdzie zmiana techniki (albo nie wyjdzie i na zawsze zostanę quillingowa ze statusem "offline" przez większość czasu, się okaże.)


Trochę się rozpisałam, tęskniłam za tym że mogłam postukać i przelać myśli w formę posta... Trudno cieszyć się z życia gdy za oknem beznadziejna pogoda i w kółko się za czymś tęskni... Ale co by nie zamulać z radością i optymizmem podziękuję za wizyty i miłe komentarze. To dziwne ale bardzo, miłe że mimo braku mnie blog jakoś funkcjonuje a to tylko Wasza zasługa. Do usłyszenia- zapewne do końca roku, w końcu jeszcze nie zgłosiłam się u Stefana :) Buziaki

sobota, 10 października 2015

Misiowy zakątek

Witajcie kochani!


Ostatnio były przechwałki teraz dla równowagi będzie o tym co ja podarowałam komuś. Tym "ktosiem" była Lidzia z Misiowego zakątka która obchodziła ostatnio urodziny. Dla mnie urodziny to nic przyjemnego, wolę czyjeś- mam wtedy okazję sprawić komuś niespodziankę. Przyznaję że dokładnej daty nie pamiętałam, wiedziałam jedynie że to początek miesiąca. Tak się składa że biorąc udział w wymiance przydasiowej którą Lidzia zorganizowała, moją osobą wymiankową okazała się mama Lidzi. Wymyśliłam sobie że przy okazji do paczki wsadzę prezent dla Niej. Jak głupia zapakowałam wszystko do paczki dla Pani Krysi, zakleiłam i wtedy okazało się że dzieli Je spora odległość... Na szczęście prezent udało się dostarczyć i Lidzia już go ma u siebie. Mogę zatem pokazać to Wam, zresztą część z Was pewnie już go widziała na blogu Lidzi :)



Myśląc o prezencie do głowy napłynęła mi myśl "Jak to, blog ma tytuł Misiowy zakątek a Lidzia nie ma ode mnie misia, tak nie może być". Pewne było zatem, że zrobię misia "Tylko jak spersonalizować go pod kątem Lidzi hmmm". Myśląc co u Niej jest takiego charakterystycznego przyszły mi na myśl kolekcje tealight'ów i małych alkoholi. Ozdoby dla miśki już miałam "Tylko gdzie będzie siedziała hmmmm. Zakątek, zakątek..." i wymyśliłam, że zrobię to w stylu miśka toaletowego. Jest to normalny box tyle, że dwie ścianki skleiłam ze sobą tworząc kącik- miałam zatem gotowy zakątek. Misie posadziłam na podusi w centrum, dodałam "obrazek na ścianie" i motylka a na pozostałych dwóch kartach przykleiłam quillingowe wersje świeczuszek i alkoholi (które wyglądają jak naboje do karabinu hahah). Do wieczka dokleiłam kokardkę i Misiowy zakątek był gotowy.






Zrobiłam też kartkę z życzeniami dla solenizantki. To pierwsza kaskadowa w moim wykonaniu. Ozdobiłam ją "Poranną kawą" od Magicznej Kartki, motylkami z arkusza dodatków do "Wyspy motyli" Magicznej Kartki oraz quillingową kompozycją- prosty kwiatek w towarzystwie listków wg. tutka Kasi z ArtLife, pręcików i siateczki. Żeby było więcej śmiechu tylko z zewnątrz wygląda spokojnie i ładnie. Środek kryje wirtualny tort z płomieniami do zdmuchiwania haha. Nie byłabym sobą gdybym czegoś nie odwaliła. Babeczkę od AliceCreation edytowałam i zamiast wisienki wsadziłam w nią świeczkę. Świeczkę z kolei edytowałam żeby się nie paliła a płomienie dałam z boku do wycięcia. wyciętą babeczkę przykleiłam a wycięte płomienie poszły do woreczka na małej instrukcji obsługi. Normalne życzenia są z drugiej strony, żeby nie było że tylko wariactwa mi w głowie hahaha :)) Oczywiście dołączyłam do paczuszki też coś słodkiego.






W dalszym ciągu mam przestój. Zrobiłam ostatnio kartkę która napsuła mi nerwów- zniszczyłam przypadkowo gotową bazę z papierem a potem ciesząc się z gotowej kartki nagle zobaczyłam że popełniłam literówkę w imieniu i musiałam odcinać kwiatki i stempel z imionami, by zamienić na to samo bez błedu... Sama jestem sobie winna robiąc kartkę gdy nie mam do tego głowy. Śliwki dalej w "sadzie", mimo że to jeden z moich kolorów nie mam pomysłu na niego. Żeby było zabawniej wszystko mnie boli a najbardziej kręgosłup, żyć nie umierać ehhh. Wyżaliłam się (zresztą często tu marudzę...) to teraz mogę podziękować Wam za to, że jesteście moim promykiem słońca i za to że dalej do mnie zaglądacie. Miłego weekendu, buziaki :))

środa, 5 sierpnia 2015

Dla Moniki na hamaku

Witajcie moi mili!


Mój dziesiejszy post dedykowany jest Monice na hamaku. Niedawno ogłosiła niestandradowe candy- pierwsza część polega na przesłaniu Jej wirtualnego prezentu. Myślałam, że nie uda mi się go skończyć na czas ale jestem. Takie pomysły bardzo mi się podobają dlatego szkoda byłoby nie Włączyć się do zabawy.



"Dałyście" Jej już wiele pięknych prezentów ale ja jestem inna i musiałam wymyślić coś śmiesznego. Misie na stałe wpisały się w standard na moim blogu, powstało ich już kilka np z żabą stefanem, z kotem, na kibelku czy na ławce w parku a teraz przyszedł czas naaaaa....


Misia na hamaku haha :) Swoją drogą zazdroszczę mu tego wypoczynku. Kto by nie chciał walnąć się na hamak z drinkiem i laptopem w cieniu drzew ehhh a ja ani hamaka ani laptopa hahaha. Jak widzicie miś leży na utkanym z paseczków hamaku rozwieszonym między dwoma drzewami- mają dodatkowe znaczenie, bo świętujemy 2 rocznicę bloga Moniki. Pod nim rośnie bujna trawka na której gdzieniegdzie rosną kwiatuszki. Z trawy wystaje też pieniek drzewa na którym miś postawił sobie drinka i przekąski. Sam uwalił się na hamaku i w tych pięknych okolicznościach przyrody buszuje po blogach. Zaraz, zaraz gdzie aktualnie pisze komentarz... no tak jest na blogu Moniki hahaha :D Ehhh chętnie bym się z nim zamieniła :)











Mam nadzieję, że mój niestandardowy prezent w niestandardowym candy przypadnie Monice do gustu i uśmiechnie się na ten widok. Gratuluję rocznicy i życzę wszystkiego najlepszego w dalszym blogowaniu :)


Kochani na dziś to tyle. Lecę dodać prezent żabie Moniki i leniuchować bezwstydnie bo pogoda jest nie do zniesienia i człowiekowi brak sił na cokolwiek innego jak lenistwo. Dzięki za odwiedziny i ciepłe słowa, buziaki :))

sobota, 1 sierpnia 2015

Prezent dla Anielique

Witajcie kochani!

Wpadłam na krótkiego poscika jako że mam trochę zaległych prac do pokazania. Najpierw jednak muszę podziękować osobom które wypowiedziały się pod ostatnim postem komentując zmiany na blogu. Nie byłam pewna tego wyglądu i wszelkie oceny były mi bardzo potrzebne. Cieszę się, że zmiany spodobały się oceniającym- niektórzy nawet odetchnęli z ulgą haha :D Przejdźmy jednak do konkretów.


W kwietniu ogłosiłam zabawę podaj dalej. Rozdzieliłam ją na dwa etapy i tak pierwszy z nich "wygrała" Anielique- pierwsza wyraziła chęć udziału. Zapytana o ulubione "rzeczy" napisała, że lubi niebieski kolor, ulubione kwiatki to konwalie a dodatkowo jest miłośniczką kotów. Miałam ciężki orzech do zgryzienia, bo ciężko zrobić świecznik z konwaliami a za kotami z kolei ja nie przepadam. Wymyśliłam w końcu pudełeczko ozdobione niebiesko-niebieską plecionką oraz kompozycją konwaliową. Boki pudełka z rolki po taśmie, dno z grubej i twardej tektury z której zrobiłam też wieczko. Spód i środek pomalowane na czarno (konieczne było dobre krycie) a na końcu wszystko polakierowane i ozdobione quillingowymi konwaliami.




Pomyślałam że zrobię misia- to taki mój stały element prezentów ostatnio. Jako towarzysza miałam zamiar zrobić kota ale wyszedł jakiś mutant haha. Przez długi czas zastanawiałam się czy umieścić to to przy misiu, ale nie miałam pomysłu co zamiast niego dać. Prócz mutanta jest też drzewo oraz głaz. Prezent uzupełniłam muliną oraz czymś słodkim (nie ma na zdjęciu zbiorczym bo kupione w drodze na pocztę).





To tyle, zmykam coś podziałać jeszcze a że jutro można poleniuchować, jeszcze przed spaniem zajrzę do Was. Dziękuję że ze mną jesteście! Do usłyszenia, buziaki :))

wtorek, 30 czerwca 2015

Kupa śmiechu

Witajcie kochani!


Przybywam do Was z kupą śmiechu (hahaha nawet będzie w tematyce kup hahah :E). Jeśli zastanawiałyście się kiedyś czy wsród Was jest ktoś "normalny inaczej" to macie dowód na istnienie takiej osoby hahaha- w końcu kto normalny wysyła ludziom kible ahahaha.



Zaczęło się to wszystko w styczniu br. Ania Iwańska napisała mi coś ciekawego pod tym postem. Było to dla mnie niczym rzucenie wyzwania- "haaaa taka jesteś dobra to zrób quillingiem kibelek." Oczywiście nie taka była intencja Anulki i odebrałam oczywiście to wyzwanie w formie żartu ale nie mogłam koło tego przejść obojętnie, ot taki już los ambitnych ludzi haha. Zrodził się pomysł żeby go stworzyć i podarować Anulce- no skoro stwierdziła, że może zobaczy pięknego dnia kibelek quillingowy to trzeba uczynić jakiś jej dzień pięknym hahahaha. Chwilę potem Anulka dostała zabawne prezenty od Danusi i Gosi więc nie było sensu się pchać- nie chciałam sytuacji typu "zobaczyła, że żarty się podobają i szybko chce też być zabawna". Pomyślałam że poczekam, może będzie jakaś okazja do prezentu to zrealizuję swoją wizję. Ale do listopada jednak daleko, coś jeszcze się wymyśli. Imieniny? a bo ja wiem kiedy Anulka je ma/miała. W końcu stwierdziłam "czy mi potrzebna jakaś okazja? wcale". Nie chciałam się jednak ograniczać tylko do psikusa, musiało powstać coś co lubi a skoro potrafiłam ukręcić storczyki nie było lepszego pomysłu. Ehhh co ja bym dała za możliwość zobaczenia reakcji Anulki :D



Storczykowy świecznik już znacie bo był jednocześnie pracą na CK u Danusi. Upiekłam dwie pieczenie na jednym ogniu- uwielbiam tak robić hahah. Jednak nim się wzięłam za świecznik powstała toaleta a właściwie to misiek był pierwszy- jego doopa musiała pasować do kibelka. Następnie uformowałam muszlę, deskę klozetową która zasłoni ostrą krawędź muszli, wieko deski na ten sam rozmiar co deska i dopiero potem wszystko skleiłam. Miałam mały problem ze spłuczką, bo jak tu ją wykonać by wyglądała realistyczniem ale się udało. Później pomyślałam "a co z rurami" trochę kombinowania, nieudana próba i nowy pomysł i byłam w domu- wyglądało dobrze. No ale co w muszli, i wtedy wpadłam na pomysł wypróbowany przy okazji robienia bezludnej wyspy. Aby muszla się trzymała została wcześniej pokryta w środku magikiem, wzięłam więc niebieski długopis żelowy i pomalowałam nim dół muszli a następnie wszystko jeszcze raz pokryłam klejem- dzięki temu mamy wrażenie wody w kibelku. Żeby nie było, że w realu woda jest przezroczysta zrobiłam jeszcze niebieską kostkę wc, a co niech będzie że to ona barwi wodę :D Zresztą są takie kostki które wrzuca się do spłuczki i one barwią wodę. Kolejny dylemat co dalej i wtedy wymyśliłam przekrój toalety. Ściany z tektury obłożyłam w środku plecionką- wyczytałam u Anulki, że z zielonych barw lubi miętowy i takie płytki zaplanowałam a dla kontrastu wzięłam szary, mógłby być biały ale pomyślałam że przecież już kibelek jest biały. Do gotowej toalety wkleiłam kibelek i wymyśliłam jeszcze coś- jak to spłuczka bez rury od wody, eee nie może być. Wygięłam więc drucik florystyczny i przykleiłam gdzie trzeba. Co dalej, no przecież musi być szczota, a może jeszcze domestos hahahah. Ejjj chwila a misiek jak się podetrze bez papieru, chwila i misiek mógł odetchnąć z ulgą. Gdyby jednak przycisnęło go na dłużej przydałoby mu się coś do czytania hahah, to jeszcze gazetki wykombinowałam. Takim sposobem byłam z całości zadowolona i mogłam zapomnieć o tej części prezentu. W trakcie robienia świecznika zdałam sobię sprawę, że fajniej byłoby jakby nie zobaczyła kibelka od razu po rozpakowaniu a że miałam gotową bazę boxa ślubnego przymierzyłam i byłam zachwycona tym pomysłem. Zaraz po świeczniku zrobiłam szybki box, żeby było smieszniej umieściłam na kartach Jej komentarz co by pamiętała czemu ludzie rozdają Jej kibelki, dwie emotki co by wiedziała że miałam kupę śmiechu przy tworzeniu i żartobliwe przesłanie- stempelek od Alice creation ze zmienionym tekstem przeze mnie. Na pokrywce zrobiłam kokardę by było wiadomo, że to niespodzianka a nie kartka. Świecznik był gotowy prze 20-tym ale zawsze coś mnie odciągało od poczty aż w końcu stwierdziłam ze muszę to wysłać bo zostanę z ręką w nocniku jak przy świeczniku dla Danusi- doszedł w ostatni dzień zgłaszania postów w CK...










Miś dobrze wychowany i nauczony sprzątać po sobie co by Anka nie miała z chłopakiem kłopotów :D



Anulka pisze, że będzie uważała ale przecież wszyscy wiemy, że prędzej czy później znów coś śmiesznego napisze hahahah. Teraz to ja muszę uważać by u Niej czegoś nie chlapnąć- jeszcze weźmie to za dobrą kartę do odegrania się haha :D Mam nadzieje, że kibelek wywołał u Niej kupę śmiechu i że nie było Jej przykro, że znowu stała się ofarą żarcika. A skoro tyle z tego śmiechu to uważajcie bo jeszcze komuś wyślę pisuar hahaha nie no żartuję :D Czytałam już Wasze komantarze u Ani, normalnie człowiekowi aż się lepiej robi na sercu, dziękuję za tyle wspaniałych słów :))


Ostatnie trzy dni to olewanie robótek. Nie miałam celu więc i chęci nagle zabrakło. Kiedyś miałam tysiąc pomysłów zaraz po skończeniu poprzedniej rzeczy a teraz jak porobię kartki i prace na zabawy naglę jestem bezradna i nie mam pomysłu co dalej. Pomyślałam nawet, że zrobię kwiatki do pudełka- na wypadek nieprzewidzianej, szybkiej kartki ale podniosłam się z fotela do robótek i tak mi się odechciało że wylądowałam w nim spowrotem hahah :D Mam nadzieję, że Danusia opublikuje po północy wytyczne na lipiec to może przyjdą chęci na stworzenie czegoś, zacznę wymyślać chociaż co zrobić.


Kochani dużo dziś się rozpisałam (prawie jak zawsze zresztą) więc końcówka na szybko. Bardzo dziękuję za odwiedziny i życzę przyjemnego tygodnia :) Buziaki :))