Pokazywanie postów oznaczonych etykietą halloween. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą halloween. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 3 listopada 2014

Quillingowa dynia- lampion

Witajcie kochani.

Dziś będzie upiornie. tak, tak halloween już było ale nie chciałam pokazywać nieskończonej pracy. W necie nie znalazłam czegoś podobnego choć nie szukałam specjalnie długo- szkoda czasu gdy pomysł w głowie już gotowy. Jestem ciekawa czy dostanę jakąś posadkę w "KNOCIKU" hahah. Sam lampion był gotowy już w dzień halloween, bez dna i bez górnego "kapelusza". Stał i świecił sobie dając fajny klimat szczególnie gdy już skończyłam pracować tego dnia i zgasiłam światło (robiłam w nocy jeszcze dno lampionu więc po zgaszeniu było ciemno). Skończyłąm dopiero wieczorem 01.11 gdy po całej akcji ze Świętem Zmarłych można było usiąść z kubkiem herbaty i zająć się czymś przyjemnym i uspokajającym (w domyśle bo czasem lecą ładne słowa hahah). Dokleiłam wtedy już suche dno i zrobiłam kapelusik. Całą pracę robiłam kilka dni a zaczęło się od wizyty w szpitalu u znajomej, która urodziła dzień wcześniej uroczą córę :) By wejść na oddział trzeba zaopatrzyć się w ochraniacze na buty i fartuch sprzedawane w plastikowych kulach. Pierwsze moje oględziny kulki i padło magiczne "przyda się" hahaha. Przyjaciółka strasznie się ze mnie śmiała ale sama przeznaczyła kulkę dla kota na zabawkę więc nie wiem o co jej chodzi haha:) Praktycznie od razu wymyśliłam sobie lampion-dynie w halloweenowym stylu bo w tym czasie i na blogach i w tv pojawiały się pierwsze wzmianki o tym wydarzeniu. Sama halloween nie obchodzę i drżę na myśl, że to zaczyna się przyjmować coraz bardziej i dzieci mogą zacząć przyłazić by wyłudzić słodycze... Sam styl jednak bardzo lubię- pewnie dlatego, że jestem fanką fantastyki, horrorów i innych dziwów. Ostatnimi czasy przy obiedzie lub jakiejś mniej wymagającej uwagi robótce zwykłam oglądać The walking death, odcinki które kiedś nagrałam na dysk ale czekały aż będę miała czas (pewnie pomyślicie że coś ze mną nie tak)



Pierwszym krokiem było naciągnięcie folii spożywczej na plastikowe półkule i złożenie ich razem. Następnie na papierze wyrysowałam sobie te elementy, które miały być "wycięte" w mojej dyni czyli oczy, nos, "uśmiech" i przykleiłam je na folii tworząc twarz dyni. Następnie sukcesywnie skręcałam kółeczka i przykejałam je do kulki smarowanej co kawałek klejem magic: najpierw większe z 3 pasków 3mm x 297mm- dwa rzędy, potem kółeczka z 2,5 paska- jeden rząd, 2 paski- jeden rząd, 1,5 paska- jeden rząd i na tym skończyłam dolną część. Oczywiście omijałam przyklejone składniki "twarzy" by zająć się tym na końcu. Zaczęłam robić drugą- górną część dyni i szłam tym samym schematem co na dole tyle, że dodałam jeszcze jeden rząd kółeczek z 1 paska. Oczywiście nie łączyłam elementów na środku bo trzeba było jeszcze jakoś na końcu ewakułować plastik ze środka. Po zrobieniu łatwiejszej części przyszło mi zmierzyć się z twarzą i tu nie było łatwo i przyjemnie bo trzeba było kombinować z kształtami. Mimo to poradziłam sobie szybciej niż myślałam. Gotowe dwie częśći po wyschnięciu zdjęłam z kulki co było łatwe dzięki folli. Połówki skleiłam razem ze sobą i czasza lampionu była gotowa. Do dolnej dorobiłam wspomniane wcześniej dno- zrobiłam je płaskie by lampion stał stabilnie. Gdy wyschło dokleiłam do czaszy i zajęłam się kapelutkiem dla mojej dyni. Tą część też robiłam na kulce bo kapelutek miał być wypukły. Na końcu do sklejonych kółeczek dorobiłam ogonek- rożek zrobiony z pasków zielonych 3mm x 297mm, który trochę wygięłam po wyschnięciu kleju w środku rożka. Skręciłam też dwie spiralki i razem z małym gościem zrobiłam czarnego pająka-podawał mi poszczególne elementy. Był dosyć zainteresowany tym co robię pewnie dlatego, że nie były to kwiatki. Pająk ma złoty krzyżyk, nie myślcie że idę na łatwiznę i zrobiłam już pracę na listopadowe cykliczne kolorki- dopiero po zrobieniu wyczytałam, że taki jest wariant kolorystyczny w zabawie haha. Do środka wsadziłam jakąś starą literatkę do której podgrzewacz pasował idealnie. Literatka nie była już używana i tylko się kurzyła. Wcześniej jednak sprawdziłam czy nie pęknie i zdała egzamin. Co sądzicie? :))






Środek.




Spód.



w ciemności.




Mój lampion zgłaszam na halloweenowewyzwanie craft-szafy TUTAJ


***************************

Jako że ostatnio byłyśmy zaaferowani Świętem Zmarłych muszę dorzucić kilka słów o tym dniu. W tv mówiąc o halloween namawiano do zerwania z prądami zza oceanu, do pielęgnowania Polskiej tradycji Święta Zmarłych etc. Muszę przyzna ć że to straszna bzdura. Tradycja Święta Zmarłych wcale nie jest taka piękna. Może i była ileś tam lat temu, teraz to po prostu festiwal pokazywania kto ile ma w portfelu... Na pierwszym miejscu nie ma już pamięci o bliskich tylko plany jak tu zaj**ać cały pomnik zniczami, wiązankami, chryzantemami itp. Sory ale taka jest prawda. Idąc między grobami u mnie niejednokrotnie trzeba uważać by nie kopnąć znicza bo naustawiane ich od cholery przed pomnikami bo na pomnikach już nie było miejsca, przy tablicach chryzantemy wielkie jak diabli, że nie widać kto jest w tym miejscu pochowany. Żeby nie było że człowieka nie stać to obowiązkowo musi stać wielki znicz a im mniej widocznej płyty nagrobnej między tym wszystkim tałatajstwem tym lepiej. No normalnie aż okropnie to wszystko wygląda... Najśmiejszniejsze jest też to, że rodziny nie potrafią jakoś ze sobą współpracować i na końcu na małym pomniku lądują trzy chryzantemy i dwie wiązanki... Jakoś mnie to kłuje w oczy i nie potrafię tego zrozumieć. Po co to wszystko. Kolejny "must have" tego dnia to wyżerka. Ten paraliż w sklepach, zakupy na 300 zł samego żarcia- serio o to chodzi w tym dniu by zastawić stół potrawami jak w Wigilię? Zrozumiałe, coś trzeba jeść i gości też trzeba ugościć jak przyjezdni ale bez przesady... Do tego ci wszyscy ludzie, matko jak ja nie lubie tłoku. Nie jestem mizantropem ani antropofobem ale strasznie nie lubię wchodzić w tłoczne miejsca, nerwy mnie biorą gdy mnie ktoś trąca, przepycha się, kopie po kostkach... Idealny czas dla mnie na odwiedziny grobów w Tym dniu to wieczór. Nie widać tej całej tandety, tego przepychu tylko światełka. Wtedy jest pięknie. Zresztą prawda jest też taka, że dla osoby, która regularnie bywa "na grobach" Święto Zmarłych nie jest żadnym wyjątkowym dniem. O ludziach których się kocha nie przypomina się na przełomie października i listopada tylko pamięta przez cały rok. Odwiedzenie grobu i nawalenie gratów 1 listopada to żadna pamięć. Mówie tu oczywiście o sytuacji gdy groby są blisko miejsca zamieszkania a mimo to puste i zapomniane przez resztę roku. Nie chcę by ktoś pomyślał, że wg mnie jak ktoś ma grób kilkadziesiąt/set kilometrów od domu i nie odwiedza ich co jakiś czas to jest zły, niedobry- to zrozumiałe, że czas i koszty nie pozwalają na częste wizyty. Mogłabym przemilczeć to i się nie narażać ale jak słyszę o tym jacy to ludzie są fajni bo kupili drogi znicz i wiązankę na grób a potem leży to do października następnego roku to mnie boli ich głupota i czasem muszę gdzieć się tego pozbyć. Mam nadzieję, że nie uraziłam tym nikogo i nie zostanę spalona na stosie ahahah.

Dziś jak widać zaszalałam i poszłam w stare klimaty czyli post długi jak rzeka, ostatnio nie miałam nastroju stąd odmiana. Nie lubię urodzin od dziecka, coś jak Harry Potter hahah (nie myślcie, że to jakieś bzdury z wiekiem itp.). Temat wymiany urodzinowej zajmę się przy następnej okazji. Do pokazania mam jeszcze kartkę dla malucha mojej znajomej ale uznałam, że to poczeka a tematem halloween przestajemy się już interesować więc to ostatni moment na mój lampion. Do odwiedzenia mam jeszcze trochę brązów bo ostatnio odwiedzałam temat jak było ich nieco ponad 60 a tu czytam, że przybyło sporo nowych prac. Jest też nowy złoty temat listopadowy i czas pomyśleć o jakiejś pracy, może dobijemy do tej magicznej setki- w końcu teraz na topie będzie temat świąt i złoto jak najbardziej pasuje do tego tematu. Już jestem ciekawa tych piękności :)) Buziaki, miłego tygodnia :*