Pokazywanie postów oznaczonych etykietą kwiaty. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą kwiaty. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 12 lipca 2015

Kwiatki do pudełka i trochę o niechciejstwie.

Witajcie kochani.

Wpadłam spontanicznie bez jakiejś specjalnej pracy do pokazania. Napiszę trochę o mojej obecnej "chorobie"- niechciejstwie. Wiem że też tak czasem macie, u mnie to aktualny problem. Od 2 tygodni potrafiłam wykrzesać z siebie energię przez 2 dni- tyle miałam na zrobienie boxa ślubnego z quillingiem na szybko. Przez pozostałe -naście dni lolakierowałam jedynie szkatułkę ze spękaniami która leżała 2 miesiące bo przez brak pomysłu przeszła mi ochota na decou. Rozwiązanie podsunęła mi Ania Iwańska pisząc, że zobaczyła u Wiktorii chustecznik z quillingiem. Rezultaty zobaczycie (jak mi coś nie przeszkodzi) przed końcem miesiąca. Drugą rzeczą zrobioną były kwiatki do pudełka "na zaś". Nie miałam pomysłu ani ochoty na coś skomplikowanego więc zrobiłam kwiatki. Nic specjalnego. Trzy z góry mi się nie podobają. Bordowy z żółtym to pozostałość po ostatnim zadaniu u Danusi ale mi się nie spodobał i nie pasował więc wymyślam inne. Środkowy nie jest najgorszy ale paski cieniowane zabierają mu urok- a właściwie brak cieniowania na krawędziach, niektóre paski są kiepskie właśnie przez to że cieniowanie jest nadrukowane na papier... Trzeci to kwiatek robiony quillingiem typu husking- przeplatanie między szpilkami (wbitymi w podkładkę korkową). Nie spodobał mi się jednak ale skończyłam mimo wszystko bo szkoda pasków. Reszta kwiatków jest ładna ale bez szaleństw- nic czego bym już nie robiła.



Przez resztę czasu po prostu się opierniczałam... Przeczytałam za to książkę, nie pamiętam kiedy ostatnio miałam na to czas. Blog i robótki, praca i dom skutecznie wypełniały mi czas więc porzuciłam czytanie. Moje czytanie odbiło się na blogowaniu ale muszę przyznać, że sprawiło mi to radość i nie żałuję. Mam nową do czytania ale zostawię ją póki nie wypracuję jakiegoś planu na nierobienie zaległości blogowych i czytanie jednocześnie. Systematyczność może mnie uratuje. Nie lubię rezygnować z rzeczy które sprawiają że chce się żyć ale czas nie staje w miejscu...

Zaległe prace czekają na publikację gdy najdzie mnie chciejstwo którego szybkiego powrotu sobie życzę. Wam życzę przyjemnego tygodnia. Dziękuję że tu zaglądacie, ściskam mocno. Do zaś.

piątek, 26 czerwca 2015

Świecznik ze storczykami

Czołem!


Witajcie kochani w ten piątkowy wieczór. Zebraliśmy się tutaj prrrrrr co ja bredzę :D Głównym powodem dobrego humoru jest fakt, że czuję się dobrze fizycznie- ostatnie półtora dnia czułam się beznadziejnie. Coś mi zaszkodziło w środę i już w nocy straszni było mi niedobrze... Zapewne część Was się zdziwiła co ja robiłam na blogach o 4 i 5 nad ranem zamiast spać (sic!). Ano dolegliwości żołądkowe nie dawały mi spać więc stwierdziłam, że zrobię z tym czasem coś pożytecznego. Po 6 trochę się uspokoiło i usnęłam ale spania nie miałam, bo przed 9 przywieźli nam drewno na zimę- zamówione na czas urlopu ale bez konkretnej daty, przywieźli je ni z gruszki ni z pietruszki bez żadnego powiadomienia. I tak niewyspana, z dolegliwościami żołądkowymi które powróciły pół dnia wnosiłyśmy je z mamą do komórki. Nie muszę chyba pisać, że wszystko gotowało się we mnie ale przeszło mi po wiadomości Ani Iwańskiej ale o tym będzie innym razem, obiecuję że będzie zabawnie. Ale do rzeczy.


Przybywam do Was z pracą na czerwcowy kolorek u Danusi. Nie miałam na początku kompletnie żadnego pomysłu, nie przepadam za tym kolorem więc nie widziałam potrzeby by planować coś w tym kolorze aż do teraz. Początkowo myślałam o połączeniu żółty-czarny bo to połączenie bardziej do mnie przemawia ale nie mogłam nic fajnego wymyślić. W końcu patrząc na storczyka, którego kupiłam mamie na dzień matki wymyśliłam świecznik ze storczykami w jasno-żółtym kolorze. Miałam kilka kartek A4 w takim odcieniu więc pomysł możliwy do zrealizowania. Do tego mojego pomysłu bardziej pasowały bordowe dodatki i taki właśnie bannerek wybrałam. Czy lubię żółty już się wypowiedziałam ale dodam, że nie posiadam garderoby w tym kolorze. Kiedyś bardzo dawno temu coś tam miałam, znacznie później posiadałam jeszcze jedną sztukę bielizny i na tym koniec. W domu też nic żółtego nie posiadam- prócz wspomnianego storczyka ale to taka nijaka żółć. Jak wszystkie kolory lubię go w naturze- jest sporo kwiatków no i są też żółte ważki.



Jak widzicie świecznik składa się z miseczki wymyślonej przez naszą Ilonkę. Każda z 3 kompozycji storczykowych składa się z dwóch listków, dużego rozkwitniętego kwiatka, jednego pączka dużego i jednego małego. Dokleiłam je do miseczki klejem na gorąco i to był błąd ale o tym zaraz. Puste przestrzenie wypełniłam bordowymi kwiatkami bez nazwy, nie wiem czy są jakieś prawdziwe podobne. Na koniec dodałam jeszcze zieleniny gdzie było zbyt pusto i oto efekt końcowy.







Pisałam że klej na gorąco to był głupi pomysł. Nadmiar zgromadził się na spodzie i brzydko to wyglądało. Chcąc nadać temu lepszy wygląd wzięłam nożyk ze świeżym ostrzem i odcinałam nadmiar. Niestety pod koniec operacji jako ostatnia sierota ucięłam się w opuszek kciuka :o przez dwa dni byłam wyłączona z quillingowania, bo kółka kręce właśnie między kciukiem a wskazującym. Na szczęście jest już dobrze. Zawsze używałam magika i jak nic do tego wrócę!


Trochę się rozpisałam, wybaczcie. Post miałam zaplanowany na wczoraj ale po pracowitym dniu nie miałam na to siły. Żeby nie przeciągać dłużej dziękuję Wam jeszcze za odwiedziny i komentarze. Miłego weekendu, buziaki :))

wtorek, 31 marca 2015

Świecznik z żonkilami dla Danusi

Witajcie kochani!


Zgodnie z tradycją przybywam na koniec ze swoją pracą na cykliczne kolorki. Temat posta nie kłamał bo świecznik na prawdę pojechał do Danusi w nagrodę za wygrane candy. Kobieta chyba się nie spodziewała, że dostanie pracę "zabawową" ale taki już jest los tych którzy rezygnują z możliwości wyboru hahah. Skończyłam go kilka dni temu ale nie mogłam oddać Stefanowi póki nasza szefowa pierwsza go nie zobaczyła co dziś się stało. Wczoraj już doszła ale nie udało się jej dostarczyć i w nerwach czekałam co przyniesie dzisiejszy dzień w tej sprawie. Miałam plan awaryjny ale nie chciałam go wcielać w życie dopóki była szansa. Całe szczęście moje nerwy były niepotrzebne i Danusia dostała dziś przesyłkę.



Świecznik składa się z miseczki do której przyklejone są żonkile wraz z długimi listkami. Gdy wszystko wyschło i trzymało się jak trzeba zaczęłam pracę nad różem. Nie chciałam powielać po raz któryś różowych pierwiosnków dlatego zrobiłam je w dwóch odcieniach. Kwiatki leżą na listkach którymi zakleiłam wszelkie dziury od spodu.Zastanawia Was fakt gdzie ja tu widzę 50% zieleni, no cóż najwięcej jej jest właśnie od spodu. Wybrałam to połączenie kolorystyczne bo to esencja wiosny.







Patrząc z góry można odnieść wrażenie, że zrobiłam znak "biohazard" o.O Danuś nie martw się, nie ma zagrożenia biologicznego haha :D


Zielony bardzo lubię- głównie dlatego, że kojarzy mi się najbardziej z naturą którą uwielbiam. W ubiorze raczej średnio chyba, że ciemniejsze i zgniłe odcienie, coś w stylu barw maskujących w wojsku. W domu czemu nie, są przecież kwiatki, miałam kiedyś ściany na zielono w jedynym z pokoi ale zginął pod tapetą. W pracach zielonego u mnie bardzo dużo i nie rzucam słów na wiatr- musiałam ostatnio zamówić drugą setkę zielonego papieru- to pierwsza taka sytuacja a mam 25 kolorów. Hmm nie wiem czy mogłabym jeszcze coś dodać. W każdym razie jest to jeden z moich ulubionych kolorów. Prawie zapomniałam- do seledynowego pasuje hmmm, bo ja wiem?!, pomarańczowy? Rany ale się nad nami znęcasz :D


To nie koniec publikacji o tej tematyce- za niedługo opowiem o całym prezencie dla dziewczyn za candy oraz o kartkach wielkanocnych. Będzie się działo :D


Pogoda za oknem paskudna i w dodatku nie ma prądu... Post kończę z mobilnej aplikacji bloggera, fotki nie mają loga bo nie mogłam ich "obrobić" ale to nieistotne. Czas lecieć do Stefka, ciekawe czy będę ostatnia haha :) Pozdrawiam ciepło ;))

czwartek, 19 marca 2015

Kilka słów/kilka zdjęć

Cześć!


Dziś również kilka zdjęć. Mam prace do pokazania ale to jeszcze nie ich czas. Wkrótce. Wiem że zaniedbuję bloga ale nie mam jakoś nastroju do niego, psychicznie nie czuję się najlepiej a prowadzenie bloga wcale mnie nie cieszy ostatnio.


Ostatnio miałam lepszy dzień za sprawą ważek. W końcu je dorwałam choć nie było lekko. Wybrałam się piechotką do lasu- kilka km w jedną stronę, do tego przysiady, zginanie się, chodzenie na kuckach i w rezultacie wczoraj chodziłam jak staruszka (nie myślcie, że wyśmiewam się ze starszych osób). Latało ich sporo i nie wiedziałam za którą lecieć, którą fotografować jako pierwszą. Było też kilka motyli ale tylko jednego dopadłam i biedronki, którym przerwałam intymne "tete a tete"- no może nie do końca bo tylko poobserwowałam, zrobiłam kilka zdjęć i mogły dalej cieszyć się sobą. Do tego spod domu ostatnie krokusy, tamte już powoli przechodzą do historii a tymczasem zakwitły białe- duże i późniejsze oraz żonkile.












Na koniec notka o moim imbirze. W sobotę wyszedł pierwszy pęd- był najlepiej rozwinięty przy sadzeniu stąd wyszedł jako pierwszy. Drugi powoli przebija się przez ziemię ale do zdjęcia trochę ją odgarnęłam. U pozostałej dwójki cisza.




To tyle, nie mam jakoś ochoty na pisaninę. Dziękuję za wizyty i komentarze. Do zaś.

środa, 11 marca 2015

O tym i o tamtym

Czołem!


Dziś nie będzie robótkowo bo nie mam co pokazywać. To co robię jest albo nieskończone albo nie mogę tego pokazać (jeszcze). Będą zdjęcia, chwalenie się i marudzenie :E


Ostatnio mnie tu brak za sprawą urlopu. Potrzebowałam zwolnić z robótkami- luty dał mi w kość i musiałam odpocząć, bo gdy wszystko się uspokoiło nie mogłam patrzeć na robótki. Nie oznacza to że już nie wezmę nawijaka w ręce albo że wbrew siłom i chęcią brałam udział w zabawach i jestem pokrzywdzona- nie, nie, sama tego chciałam, sama sobie tyle narzuciłam na barki i jedynie do siebie mogę mieć żal choć też go nie mam. Po prostu, luty był pracowity a marzec będzie dla równowagi bardziej leniwy. W końcu miałam czas na jakiś spacer korzystając z przyjemnej aury (no może nie dzisiaj bo aura się z.....epsuła, brrr), mogłam trochę poczytać, pograć w ulubione gry na które nie miałam czasu. Byłam też w ostatni weekend we Wrocławiu choć raczej się tam nudziłam niż rozerwałam. Zaraz poderwą się głosy- jak to, w tak wielkim mieście i się nudziała, tyle tam atrakcji itp. Jasna sprawa ale jak się jedzie do rodziny i jedyną atrakcją są zakupy to można umrzeć z nudów. Nie cierpię zakupów ubraniowych, ciężko jest znaleźć akurat to co się chce, same tłumy a mnie w tym wszystkim dopada depresja z agresją razem wzięte. Ludzie się pchają, szturchają maaatko w tej galeri myślami biłam tych wszystkich zakupowiczów haha. Moim celem były adidasy, chciałam czarne z białymi akcentami. Miałam takie dotychczas z adidasa, służyły 4 lata i czas na emeryturę i oczywiście to czego ja chciałam nie było jak zwykle. Kolorowych butów od cholery a czarne głównie męskie... szlag człowieka może trafić gdy odwiedzając któryś z kolei sklep widzi się to samo. W końcu coś kupiłam ale nie było to do końca to co chciałam. Wieczorami tęskniłam do robótek choć wcale mi się nie chciało robić czegoś konkretnego- raczej chodziło o dom, swoje otoczenie i ustalony według siebie a nie kogoś plan dnia. Mogę spokojnie powiedzieć że nie lubię wyjazdów rodzinnych i możecie powiedzieć, że jestem maruda i dziwak ale tak już mam haha :D Z przyjaciółką we Wrocławiu było o stokroć przyjemniej.


Jakiś czas temu Lidka aka Czarna dama zorganizowała u siebie szybki i łatwy konkursik na odgadnięcie liczby serduszek. Zupełnie przypadkiem podałam prawidłową odpowiedz. Przypadkowo, bo przecież nie dało się tam doliczyć tej liczby. Oto co dostałam: serduszka w wybranych kolorach, zawieszkę która też jest serduszkiem (tak mi wygląda na serduszko), herbatkę i bilecik:) Bardzo Ci dziękuję kochana, to piękny i przemiły prezencik :))







Dostałam też gazetkę "Twórcze inspirację" od Coricamo. To miły gest, że wysyłają te gazetki ludziom którzy brali udział w konkursie na najlepsze blogi. W gazetce standardowo wiele inspiracji w różnych technikach. Wiele z Was dostało tą gazetkę więc nie ma sensu pokazywać wszystkich stron, skupię się tylko na spisie treści. Bardzo dziękuję za gazetkę :)




Trochę zdjęć z wiosny w obejściu. Ulubione wiosenne kwiaty czyli krokusy, większość zdjęć z mojego-mojego ogródka- daaawno temu uwielbiałam grzebać przy kwiatkach, było to w granicach 10-13lat, robiłam swoje skalniaki, podbierałam mamie roślinki i na kawałku ziemi pod płotem sadziłam sobie co chciałam i gdzie chciałam. Prócz kwiatków wychodowałam sobie tam leszczyne z orzecha i brzoskwinię z pestki- oba drzewa rosną do dziś choć brzoskwinia wiele już przeszła, rodzi duże brzoskwinie i przy większych obrodzeniach gałęzie łamały się jak zapałki. W całym obejściu tylko u mnie kwitną duże krokusy (na zdjęciach jeden fioletowy i kilka pączków białych) Fioletowy samotnik jakimś cudem wyrósł na trawniku metr od najbliższych krokusów, kto go tam wie jak się znalazł tak daleko... Samotnik żółty to ocalały z dziesiątek żółtych krokusów sadzonych wile lat temu, albo coś je zżarło albo wyginęły. Do tego wyszły narcyzy, hiacynty już niedługo zakwitną, pierwiosnki kwitły przez zimę i teraz też świetnie dają sobie radę a i tulipanów pełno wszędzie ale zdjęcie wyszło do kitu więc ich nie pokażę.











Wczoraj byłam na ważkach. Sezon już rozpoczęty bo pojawiły się już Straszki. Spotkałam jedną jedyną i ta cholera uciekła... Myślałam że mnie szlag trafi. Niestety nie odnalazłam jej ani innego osobnika. Dziś pogoda beznadziejna więc mimo wolnego dnia nie mogłam się wybrać. Na koniec jeszcze dzieło bobra. Tak to to samo drzewo które widziałyście niedawno tylko tym razem już złamane. Bóbr dokończył robotę bo widziałam nowsze kawałki drzewa a przy silniejszym wietrze jaki był niedawno drzewo się złamało. Niżej przekąska bobra- paluszki hahaha :))




Nie wiem jak długo potrwa mój urlop, wieczorami czasem coś działam, zakończyłam jedną rzecz ale to tajemnica i mam drugą rozgrzebaną ale to też tajemnica więc nie mam co publikować. Wpadłam na posta tylko by podziękować Lidzi za serduszka i dać znać że żyję :) Życzę Wam przyjemnych kolejnych dni i udanego odpoczynku w weekend. Buziaki :))

sobota, 28 lutego 2015

Świecznik quillingowy- pomarańcze u Danuty-

Heja heja :)


Zgodnie z tradycją na sam koniec zabawy przybywam i ja. Mowa oczywiście o cyklicznej, kolorystycznej zabawie u DANUSI :) Zastanawiam się czy kiedyś zrobię pracę w pierwszym tygodniu trwania zabawy i dochodzę do wniosku, że chyba nigdy hahaha:)) Zwykle lądowałam z pracą przy końcu ale ostatnio to już jakaś tragedia, na szybko byle zdążyć w ostatni dzień zabawy dodać pracę. Myślałam, że uda mi się dodać w dzień ale w domu zawsze w sobotę porządki a w nocy nie udało mi się skończyć wszystkich elementów bo usnęłam... pierwszy raz zasnęłam przy pracy hahaha odłożyłam narzędzia tylko na chwilę i baaaam nie ma mnie pfff :D Choć spałam tylko kilka minut nie było sensu męczyć się dalej, pora i tak była już ładna (2.45) więc resztę odłożyłam na dziś.


U mnie zwykle jest tak, że albo mam pomysł od razu i tego się trzymam do końca albo zmieniam trochę koncepcję (jak teraz) albo codziennie mam inny pomysł i aż głowa od tego boli bo nie wiem co wybrać (najczęściej wymyślam wtedy jeszcze coś innego :E ). Tym razem od początku miały być pomarańczowe róże. Pamiętałam że Danusia robiła z takimi różami świeczniki a skoro jej bloga opanowało ZOO wpadłam na pomysł, że to ja zrobię dla odmiany różany świecznik. Mój oczywiście nie jest tak super ale mam nadzieję, że przypadnie Wam do gustu. Zmianą w pomyśle był drugi kolor- początkowo zakładałam pomarańczowo-fioletową kompozycję ale 10% na zielony to było dla mnie za mało, zmieniłam więc zestaw na prezentowany poniżej.



Róże już kiedyś robiłam, są własnego pomysłu (choć nie wykluczam, że nie tylko ja takie robię), miseczka podpatrzona u naszej Ilonki za co dziękuję a prymulki już widzieliście przy okazji klombika do tego garść listków i świecznik gotowy. Miseczka jest zrobiona z dwóch kolorów bo pomyślałam, że cała pomarańczowa będzie się zlewać z różami- stąd zielony rant. Żeby było ciekawiej to środeczek też jest zielony. Cała miseczka została polakierowana. Róże są przyklejone na ciepło bo są ciężkie a muszą trzymać się solidnie a reszta elementów na magicku. Kompozycja z prymulek miała składać się z 5 kwiatków ale różu było za dużo i poszły w diabły- bałam się, że Danutka mnie pogoni za procenty i nie starczy czasu na poprawki. Gdzieniegdzie widać jeszcze ślady kleju bo jak głupia je przykleiłam przed sprawdzeniem "na sucho", szczęśliwie były jeszcze mokre i udało się je zdjąć.








Tu jeszcze zdjęcia z etapu pracy. Każda róża zrobiona jest z całej kartki A4 pociętej na milimetrowe paski- na górnym zdjęciu jest właśnie taka ilość a na dole już mam część róży zrobionej. Ostatnie zdjęcie jest na dowód jakby ktoś zastanawiał się czy nie poszłam na łatwiznę i nie podkradłam kwiatków z klombika niczym wandale z miejskich klombów ;)) (bez urazy, nie oznacza to, że kogoś podejrzewam o takie myślenie).



Coś o pomarańczowym, hmm w ubiorze go nie lubię ale to nikogo kto czyta "mnie" jakiś czas nie zdziwi. W domu też raczej nie, piaskowy czy brzoskwiniowy czemu nie ale pomarańczowy już niekoniecznie- jedynie roletę wewnętrzną u mnie w pokoju mam pomarańczową bo pasowała do brzoskwiniowej tapety ale w planach jest pozbycie się jej. Nie mogę powiedzieć że lubię ten kolor jakoś szczególnie, są ładniejsze. W naturze lubię bo to w końcu natura :) Propozycja koloru- zielony.


Zabawiłam się w grafika i przerobiłam bannerek bo aż się prosił, by z okazji kolejnej setki dodać jeszcze jedno zero. 100 lat Danusiu eee wróć to nie ta impreza, kolejnych setek Danusiu :)) Bawmy się i częstujmy setkowym tortem kochani bo zabawa to My, nie ważne kto pierwszy, kto setny a kto trzydziesty siódmy- ważne że łączymy się we wspaniałej zabawie :)



Czas nakarmić Stefana haha matko jakoś dziwnie się czuję nazywając tak linkożerną żabę. Możliwe że ma to coś wspólnego z tym, że przezywano mnie stefan hahah :D Kochani dziękuję, że dalej ze mną trzymacie i zostawiacie tu ślad po sobie w formie odwiedzin i miłych komentarzy. Cieszę się, że pokończyłam wszelkie zobowiązania i zabawy i będę mogła odwiedzać i Was. Dotychczas różnie bywało i było mi z tego powodu zawsze przykro. Życzę Wam miłego weekendu a sobie odpoczynku, łoo matko żadnej pracy nie mam do roboty na "już", chwila lenistwa dla mnie to jest to czego mi trzeba :)) Buziaki