Pokazywanie postów oznaczonych etykietą cykliczne kolory. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą cykliczne kolory. Pokaż wszystkie posty

wtorek, 31 października 2017

kartka z okazji 3 urodziny CK u Danusi

Witajcie kochane.

Dziś będzie szybciutko bo czas goni ;) Mamy ostatni dzień miesiąca a to oznacza, że to ostatni dzwonek by dodać pracę w Cyklicznych Kolorkach. Karteczka dotarła już do adresata więc mogę pokazać. Tytuł sugeruje, że kartka powinna trafić do żaby Stefana i Danusi ale poleciała do Lidki aka Czarna dama z okazji Jej niedawnych urodzin.



Lidzia lubi niebieski dlatego właśnie ten kolor wybrałam do wykonania karteczki. Bazę stanowi baza na kartkę A6 od GoatBox. Papier z Magicznej Kartki- "Sen nocy letniej" z delikatnymi żółtymi kwiatami. Na środku przykleiłam drugą warstwę z mniejszej, przekrzywionej karty z arkusza dodatków do kolekcji a na nim usytuowana jest laleczka Gorjuss. Pokolorowałam ją Mondeluzami a obok niej zrobiłam kwiatową kompozycję z kwiatów WOC, sizalu, pręcików oraz kwiatów i listków wyciętych z arkusza dodatków do kolekcji. Dodałam jeszcze motylka oraz tekturkę ze stosownym napisem od I kropka. 



Zestaw kolorystyczny pasuje do ostatniego tematu czyli "Podwodnej eksplozji kolorów"
oraz do tematu "Lazurowy" (może bardziej do tego)

Kochana najlepsze życzenia dla Ciebie i Stefana. Te 3 lata to szmat czasu- czasu mile spędzonego :)


Pozdrawiam serdecznie ;)

piątek, 22 września 2017

Spotkanie z krakenem

Hej siema :)
Jak co miesiąc zbieramy się razem u Danusi by pochwalić się swoimi kolorowymi pracami wg Jej wytycznych. Tym razem mieliśmy do wyboru 4 rybki z których ja wybrałam zielono-fioletową. 




Miałam różne pomysły (wszystkie dobre hahaha) ale padło na podwodną skrzynię skarbów (powiedzmy) pełną muszelek i innych morskich motywów. W trakcie wymyśliłam sobie macki krakena który będzie chronił zawartość skrzyni. Biada głupcom którzy ośmielą się próbować wykraść mój skarb łohohoho :D Jak widać byli tacy którzy próbowali i skończyli biednie :) Czujcie się ostrzeżeni :D


Najpierw pomalowałam moje drewienko białym gesso by pasta modelująca lepiej się trzymała. Nałożyłam wzór przez maskę wszędzie gdzie chciałam i dałam wyschnąć moim bąbelkom. Następnym krokiem było wymalowanie całości czarnym gesso. Po ponownym przeschnięciu zaczęłam zabawę z gazą, odlewami z lekkiej masy, muszelkami, kamykami, metalowymi dodatkami i oczywiście kolorami. Mój zielony nie jest takim czystym zielonym, wpada w turkus bo jak uchwycić podmorskie klimaty bez cienia niebieskiego. Kraken miał być fioletowy by wypełnić drugi warunek z "rybki". Ulepiłam go na podstawie pomysłu Gabrielle Pollacco. Ona używała jakiejś innej masy, ja miałam do dyspozycji tylko lekką masę i z niej zrobiłam swojego potwora. Musiałam się spieszyć by zdążyć poprzyklejać przyssawki i powyginać macki nim masa zacznie wysychać i nie będzie już plastyczna. Głowę dorobiłam później bo było mi pusto jakoś bez niej. Wyszła bardziej śmieszna niż straszna kałamarniczka. Pomalowana została jak widać na fioletowo a szczegóły podkreśliłam inką gold. Metalowa kłódka zawieszona na łańcuchu tak samo jak klucz który porwał kraken. Dodałam jeszcze trochę zieleninki i gotowe. Jakby to powiedzieć, miałam masę fun'u lepiąc krakena z masy :)



Kraken strzeże mojej pamięci, tfu moich kości pamięci. Głównie moje zdjęcia ;)


Zdecydowanie są to moje kolory ;)

Przy okazji mogę zgłosić moją skrzyneczkę do zabawy w Essach bo jest to moje pierwsze zmediowane drewienko i mój pierwszy własnoręczny ulepek z masy. Używałam również mediów kupionych w sklepiku.



Podczas pracy korzystałam z materiałów kupionych w sklepie Retro Kraft Shop dlatego dodaję się też do naszych projektów z RKS

Pozdrawiam serdecznie, buziaki:)

poniedziałek, 28 sierpnia 2017

Uskrzydlona Steffi

Hej dziewczynki :)

Ostatni post był dawno temu a wszystkiemu winna Danusia bo pojechała w świat zostawiając nas samopas. Bez comiesięcznego koloru rozleniwiłam się i nie zaglądałam tutaj. Przyszedł nowy miesiąc i kolor motylowy hahaha :D Szefowa dała przykaz by wybrać sobie owada i go kreatywnie wykorzystać. 



Długi czas nie miałam pomysłu na motyla aż w moje ręce wpadły nowe primowe lale i umyśliłam sobie tag lub inny obrazek z Julką. Wybrałam Steffi. Zrobiłam jej kieckę z niebiesko-kremowego papieru Magicznej Kartki- Nostalgia a bolerko z szarego papieru Magicznej Kartki- W stronę tęczy. Skórę, włosy i buty pomalowałam mondeluzami. Tło wykonane również z Nostalgii, zostało przedarte na trzy części i uzupełniłam rozerwania bawełnianą tasiemką. Dodatki "motylowe" pochodzą z Nostalgii i chorągiewki z 7 dots, kwiatki z WOC, tekturowy plaster miodu i odciski z lekkiej masy pomalowane czarnym gesso i przetarte inką gold oraz napis od Tima Holtza. Całość pochlapałam jeszcze rozwodnionym gesso białym i czarnym a kwiatki posmagałam pędzelkiem umazanym białym gesso a potem jeszcze inką gold. Tworzą razem hmm scrap czy jak to nazwać, sama nie wiem. Póki co nie wiem też czy zawiśnie czy postawię gdzieś. 

Moja lala jest wykonana na podstawie motyla California Sister (Adelpha bredowii)









Czy jest to udana praca nie mnie oceniać, ja miałam sporo zabawy ubierając lalkę (objawy zdziecinnienia?:D:D:D) Nie jest to też ostatnia lala bo mam jeszcze 3 inne i już myślę jak je tu Wam przedstawić. Tymczasem uciekam się pakować bo jutro wybywam :D Buziaki



piątek, 23 czerwca 2017

Mój własny kawałek oceanu

Witajcie kochani.

Znów postanowiłam zaskoczyć Danutkę i inne osoby tym że nie wstawię "lazurka" na koniec miesiąca. Nowa technika tak mi przypadła do gustu, że każdą wolną chwilę spędzam brudząc palce mediami.



Na pomysł zapuszkowania morskiego konia wpadłam przeglądając galerię google w której znalazłam zapuszkowaną syrenkę eMKi. Umyśliłam sobie podobny projekt ale z syrenką z lekkiej masy. Okazało się że nikt takowej nie sprzedaje a foremka kosztowała ponad 30zł co na jeden raz jest za dużo- w końcu ile razy można robić podobne ozdoby. Pomyślałam że może konik morski będzie łatwiejszy do zdobycia co nie było do końca prawdą. W końcu w sklepie Retro Kraft znalazłam morski zestaw żywicznych ozdób od Primy który mi podpasował. 


Puszkę zaczęłam jeszcze zanim otrzymałam zamówione morskie ozdoby. Najpierw w środku nałożyłam czarne gesso 13arts a na zewnątrz okleiłam puszkę gazą i pomalowałam metalicznymi farbkami od 13arts w kolorze niebieskim oraz lekko zielonym. W środku użyłam "Radiant Rain Mister Sky Blue twinkling h2o" która pięknie błyszczy. Dodatkowo zrobiłam kilka podłużnych fal taką samą mgiełką w kolorze "key lime". Następnym krokiem były szklane mikrokulki 13arts które przykleiłam na gel medium. po wyschnięciu zaczęłam wybierać ozdoby z zapasów. Wynalazłam chrobotka, muszelki, bursztynka ze starego wisiorka, żwirek 13arts i drobne kulki pentartu, curly moss, gazę oraz siatkę florystyczną która podsunęła mi przypadkiem pomysł na wodorosty. Z paczki użyłam konika i dwóch innych ozdób oraz tabliczkę od Tima Holtza.  Zaczęłam od wykombinowania sobie na sucho mojego oceanu a potem wszystko przykleiłam. Konika spryskałam białą mgiełką i wtarłam błękitny perłowy proszek 13arts a następnie przykleiłam na podwyższeniu zrobionym z pozostałości po tekturce- wycięłam kwadraciki beermaty i skleiłam je ze sobą aż powstała kosteczka ok 8mm wielkości. Pod nim dodałam wodorosty z nitek gazy którą wycierałam zieloną i żółtą mgiełkę- zawsze zostawiam ładniejsze kawałki bo czasem się przydają. Z tego zrobiłam wodorosty a niebieskim kawałkiem ozdobiłam górę puszki. Luki na dnie pokryłam gel medium i zasypałam kulkami i żwirkiem. Na koniec wtarłam gdzieniegdzie Inkę gold- stare złoto a blaszkę od Tima Holtza przetarłam żółtą pastą z mgiełki i magic powder pentartu by napis był wyraźniejszy.











Nie wiem czy Danusi kolor nie wyda się za ciemny choć zdjęcia nie oddają dokładnego koloru. Gdyby wnętrze puszki wydało się za mało niebieskie dodam że tył jest cały niebieski więc chyba nie brakuje go w pracy ;) Jakby jednak odcień nie pasował mam w odwodzie dodatkową pracę, też mediową ;)

Niebieski jest jednym z ulubionych kolorów i tworzenie tego podwodnego świata sprawiło mi sporo radości bo wpisuje się w moje zainteresowania przyrodą. Ubrań niebieskich nie mam wiele i raczej ich nie noszę wolę czarny i granatowe jeansy

Mój podwodny świat zgłaszam też do:








Na dziś to wszystko, strasznie mi tęskno do Was, często przeglądam Wasze blogi by chciaż wiedzieć co u Was. Mam nadzieję, że przyjdzie jakieś wolne i będę mogła więcej czasu poświęcić na bloga. Tymczasem pozdrawiam ciepło i dziękuję za Wasze odwiedziny i komentarze. Buziaki

środa, 31 maja 2017

Przybory w męskim wdzianku

Siema. 

Ostatnio na dworze i naszych blogach gorąco za sprawą Danuśki (w sprawie zażaleń o upał też do Niej haha ;D)





Oj nie dała odetchnąć bo oprócz ognia zacisnęła mam pętlę, wróć krawat na szyi. Ja właśnie z tym krawatem. Byłam pewna, że odpuszczę ten krawat bo po pierwsze nie miałam w domu ani jednego a po drugie pomysłu totalnie brak. Będąc w mieście ościennym postanowiłam chociaż poszukać męską smycz i może pomysł się znajdzie. Obeszłam targ  i gdy straciłam nadzieję miałam kierować się do lumpa. W końcu jednak znalazłam. Kosztował mnie aż jedną blachę. Jest trochę oszukany ale za zeta szkoda było nie wziąć. Oszukany bo nie trzeba go wiązać. Myślę jednak że to nie ma znaczenia w zabawie.  Zainspirowałam się pomysłami z postu. Tam jest futeralik na telefon a ja zrobiłam wdzianko dla moich narzędzi quillingowych. Leżą ostatnio odłogiem więc można je ubrać i schować. Jest kieszonka na grzebień w którą wepchałam złożony na pół kartonik by igły nie wychodziły przez materiał a w większej kieszonce jest gumka podzielona na 4 "oczka" dla moich nawijaków. Mały krawat z końcówki przykleiłam do klapy by futerał miał krawat haha. Miejsce szycia w małej kieszonce zasłoniłam żółtą popsikaną żółtą mgiełką tasiemką. Gumkę trochę widać z tyłu i gdzieniegdzie widać klej ale mało się tym przejmuję bo i tak będzie schowany. Jest ognisty więc mogę dodać do dwóch zabaw.







Nie jestem pewna czy wszystko spełniłam, banerek bombardowania dodam w nocy bo właśnie dojeżdżam do pracy i czas się kończy. Tymczasem uciekam i pozdrawiam serdecznie ;*

poniedziałek, 22 maja 2017

żar w sercu

Hej ho!

Kolejny raz spotykamy się w comiesięcznym wyzwaniu jakie stawia nam Danusia. Tym razem przeniosła Nas tam gdzie nasze miejsce, do piekła hahahah. Części z Nas robota paliła się w rękach a inne czuły się wypalone ale jak zawsze powstały prace na których widok zapalają Nam się oczy :D Tym krótkim, zabawnym wstępem przechodzę do pracy która miała mieć w tym miesiącu ogniste kolory. 


Pomysł szybko wpadł mi do głowy i wykonałam go tak jak sobie umyśliłam. Zwłoka wynikała jedynie z oczekiwania na zamówione ogniste mgiełki. Moja praca to ogniste serce z rodzicami. Postawiłam na media bo je pokochałam i ostatnio lubię się nimi babrać. Ten chaos chyba był mi potrzebny po milimetrowych, dokładnych pracach quillingowych. Rozpisywać się nie będę bo czasu niestety brak. Moje serce wycięłam z bloku akwarelowego koh-i-noor, pokryłam gesso i nałożyłam maskę. Następnie popsikałam mgiełkami distress "fired break" i "fossilized amber" oraz pochlapałam trochę żółtą mgiełką DailyArt. Po wysuszeniu nałożyłam trochę tła stempelkiem tekstowym i zaczęłam ozdabiać papierami, metalowymi dodatkami, tekturką oraz szklanymi kaboszonami. Dodałam też taśmę filmową i naklejki słowa od Tima Holtza oraz zdjęcia rodziców. Na koniec trochę chlapnięć i gotowe. Nie wiem jak wiele błędów zrobiłam tworząc kompozycję bo się dopiero uczę techniki i to moja pierwsza praca tego typu ale jestem zadowolona. 







Ogniste barwy nie są moimi ulubionymi, o ile czerwony jeszcze ujdzie bo podoba mi się połączenie z czarnym o tyle żółty i pomarańczowy zdecydowanie odpadają (pomimo że też dobrze wyglądają z czarnym). Ubrań takowych nie posiadam a i w domu próżno szukać ognistych dodatków czy sprzętów.

W mojej pracy użyłam bardzo dużo przedmiotów kupionych w Retro Kraft Shopie dlatego mogę zgłosić ją do retro pracy maja

Robiona jest dla mamy więc pasuje do wyzwania w Craft Style 


Nie jest to kartka i z przeznaczeniem dla mamy więc i tu mogę zgłosić


Moja praca to serce dlatego zgłaszam je do wyzwania na blogu Three Wishes


Ufff sporo tego.

Dzięki za odwiedziny i ciepłe słowa. Najchętniej zostałabym z Wami ale nocka czeka. Buziaki :)

niedziela, 30 kwietnia 2017

Lekko mediowy, mocno quillingowy łapacz snów.

Witajcie!

Przybyłam do Was z perełką na kolorowanie z Danusią. Kobita nas ostatnio nie oszczędza i po załatwieniu biskupów przyszedł czas na perły. Kojarzy mi się głównie z pierwszymi kartkami gdzie nie miałam ozdobnych papierów a perłowy nadawał się do ślubu, chrztu, komunii itp. Zbrzydł mi przez to dlatego nie było mowy o kartce. Gdy już rzuciłam mięsem pod adresem tej przeklętej perły przyszedł pomysł na quillingowy łapacz snów. 




Zainspirowałam się pracą Kasi Łukasiewicz (za pozwoleniem autorki oczywiście). 
Nie lubię odgapiać i raczej tego nie stosuję ale praca bardzo mi się spodobała gdy Kasia ją opublikowała i został mi w pamięci "na zaś".

"Zaś" przyszło w tym miesiącu ale nie chciałam zrobić tak samo albo bardzo podobnie. Wykorzystałam jedynie pomysł na oplot obręczy sznurkiem i owale robione na grzebieniu. Środek to już moja inwencja- nic nadzwyczajnego, chciałam by było ładnie ale szybko. Na koniec całe moje koło spryskałam perłową mgiełką od DailyArt jednocześnie podsuszając. Wilgoć i paski razem to niebezpieczne połączenie, które może skończyć się pulpą a nie pracą. Byłam na tyle przytomna, że do robienia łapacza użyłam pasków o gramaturze 130g, w połączeniu z podsuszaniem mogę ogłosić pełen sukces- brak zmarszczeń, zgnieceń i innych uszkodzeń. Zapewne nie raz jeszcze połączę jedno z drugim. Nie podoba mi się, że sznurek wypadł przy śnieżno-białych paskach na kremowy. Teraz myślę, że mogłam użyć pasków piaskowych ale już po ptokach. Kolejnym etapem pracy były "zwisy" haha. Tu postawiłam całkowicie na własną inwencję i wymyśliłam sobie quillingowe piórka. Wydrukowałam sobie małe wzory piórek ale w sumie wcale mi nie były potrzebne bo i tak leciałam po swojemu hahah. Danusia pozwoliła użyć 5 kolorów ale nie dodała czy kolorów- kolorów czy kolorów- odcieni więc jest szansa że nie będzie dyskwalifikacji. W sumie użyłam niebieskiego i zielonego w różnych odcieniach i do tego żółty. Zaczęłam od środkowej części czyli stosiny, na niej umieszczałam coraz to większe, pozginane kawałki pasków w rożnych odcieniach, Niektóre dodatkowo wywijałam. Koraliki niebieskie to zdobycz od Ani Iwańskiej a perłowe nie wiem czy miałam czy dostałam od kogoś. Te niebieskie to tylko ozdoba a perłowe dodatkowo zakrywają końcówki sznureczków. Tu również mam zastrzeżenia- koraliki są zbyt równo rozłożone. Możliwe, że jeszcze coś z nimi podziałam bo coś mi się to nie widzi... 
Na swoje usprawiedliwienie mam jedynie, że "zwisy" robiłam na ostatnią chwilę w nocy po drugich zmianach. Koniec ględzenia, czas na zdjęcia:








Perłowego raczej nie lubię. Perły kojarzą mi się głównie z elegancją i damami a ja ani dama ani elegancka hahaha :D Nie moja stylówa, perły do jeansów i bluzy z kapturem raczej nie będą pasowały ahahah, poza tym nawet mi się nie podobają- wolę sznurki i ćwieki. W pracach używam sporadycznie. 


Teraz zostaje czekać co też szefowa znowu wymyśli i jak bardzo ciężko będzie hahah. Dzięki za wizyty i miłe słowa. Pozdrawiam serdecznie 

piątek, 24 marca 2017

Halo! Kuria?

Hej ho!

Miałam akurat "weekend" i udało mi się znaleźć czas na załatwienie biskupa (brzmi jak groźba hahah). Ot taką bombę sprzedała nam szefowa w kolorystycznej zabawie. Pewnie nie ja jedyna pomstowałam za ten kolor ale jakoś się udało. Moja praca nie jest pierwsza jaką próbowałam zrobić- wcześniej planowałam coś innego ale wyszło strasznie okropnie, jakby ktoś zjadł jagody i nie będę kończyła co zrobił... Postawiłam zatem na kartkę, pomyślałam że i tak muszę zrobić jeszcze wielkanocne i postanowiłam połączyć jedno z drugim :) 


Powstała jajo-kartka która może trochę szokuje kolorami bo myśląc o Wielkanocy raczej obstawiałabym żółty, zielony, biały czy beż a nie takie "cuś".

Zaczęłam od pomysłu jak tu rozjaśnić ten paskudny kolor i postawiłam na żółty. Spsikałam więc dolną część jaja żółtą mgiełką cytrynową od DailyArt  a górę mgiełką karminową tej samej firmy. Na środku trochę się połączyły i wyszedł taki czerwonawy ale myślę że to fajne przejście. Żółta część poświęciłam na kompozycję by żółty nie zabrał za dużo procentów- w końcu biskupi muszą mieć tych procentów trochę więcej hahah. By spełnić drugi warunek postawiłam na zielone jabłuszko. W tym celu do pasty strukturalnej dodałam trochę proszku Rainbow color "Duo Pistachio Green" od 13 @rts. Pastę nałożyłam przez maskę Agaterii "gałązki 2". Kartonik trochę pofalował od wilgoci stąd wzorek gdzieniegdzie nierówny. By nie przesadzić z ilością kolorów użyłam trzech różowych kwiatków z WOC w trzech odcieniach a do tego gniazdko z włókna i fioletowe pręciki. Całość dopełnia napis stosowny do okazji który musiałam również czymś popsikać bo biały zakazany. Postawiłam na żółty bo ciemny róż nie wyglądałby dobrze- napis słabo widoczny no i na tle pasek zlewałby się. Na górze dołożyłam jeszcze żółtego motyla by nie było tam tak pusto. Chlapnęłam jeszcze na koniec czarnym psikaczem choć kartka aż się prosi o białe chlapnięcia ehhh. Moją pisankę umieściłam na brązowym kartonie kraftowym z Magicznej Kartki. Bazę kartki wycięłam tak by zagięcie było na górze a dół trochę zciachałam by kartka mogła stać- Zrobiłam podobną białą bazę do innej kartki z zagięciem z boku ale ten pomysł jest o wiele lepszy. 






Nie wiem czy biskupa Danusi tam wystarczy ale mam nadzieję że mam już go z głowy. Nie po drodze mi współpraca z biskupem prawdę powiedziawszy... Raczej się nie lubimy.

Jestem ciekawa Waszych opinii, według Was ktoś będzie się z takiej kartki cieszył bo prawdę mówiąc nie wiem czy ktoś spodziewałby się takiej kartki wielkanocnej. 

Wynalazłam jeszcze wyzwania na które mogę zgłosić "biskupie jajo, dawno nie brałam udziału w takich zabawach ale skoro pasuje to czemu nie.


i




Tymczasem uciekam, złapały mnie zatoki i siedzenie przy komputerze nie jest specjalnie przyjemne. Mam nadzieję że Wy cieszycie się lepszym zdrowiem i samopoczuciem. Dzięki za Wasze wizyty i komentarze, buziaki ;)