Pokazywanie postów oznaczonych etykietą ramka. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą ramka. Pokaż wszystkie posty

czwartek, 20 sierpnia 2015

Brzoskwinia w ramce

Witajcie moi mili!


Danusia przedłużyła jak wiecie naszą cykliczną zabawę kolorami. Mimo problemów z kolorem udało mi się dołączyć i tym razem. Ale od początku.




Zaczęło się od tego, że byłam bez pomysłu i materiału w kolorze brzoskwiniowym. Jedyne paski tego koloru miałam w zestawie pasków pastelowych ale było ich zdecydowanie za mało by zrobić coś sensownego- jedynie ze dwa lub trzy kwiatki mogłam ukręcić i co dalej? Dumałam nad tym a że było upalnie kiepsko mi szło myślenie. Wymyśliłam w końcu ramkę na zdjęcia- dawno nie było a kolejny świecznik nie wchodził w grę- zresztą nie miałam nawet pomysłu na żaden. Tylko skąd mam wziąć papier w brzoskwiniowym kolorze do jasnej ciasnej, moje zasoby kolorowych kartek w różnych barwach zawiodły mnie. Będąc w sklepie wpadły mi w oko bloki rysunkowe kolorowe i tak jakby mnie wołały- "chodź i otwórz mnie a zobaczysz w środku co dla Ciebie mam" hahaha. Wzięłam więc jeden w ręce a w środku ujrzałam papier w brzoskwiniowej kolorystyce- byłam uratowana. W każdym było po dwie kartki z ośmiu kolorów, wzięłam więc dwa myśląć "z czterech kartek już coś zrobię". Taaa zrobiłam początek hahah. Po kilku dniach leciałam dokupić bo zabrakło. Kolejna niespodzianka- akurat zostały przecenione więc wzięłam trzy i tu miałam wyczucie aptekarskie, bo tyle właśnie potrzebowałam. Koniec końców zużyłam więc dziesięć kartek A4 koloru brzoskwiniowego. Pocięłam je na paski o średnicy 5mm i skręcałam w ciasne krążki, które następnie zgniatałam z jednej strony. W sumie zrobiłam ich 400 ale zużyłam 396. Palce bolały od tego zabiegu jak ch***** ale zabieg był konieczny. Kręciłam na dworze, głównie pod wieczór jak było jeszcze jasno ale nie świeciło już tak słońce- mała pociecha bo i tak było jak w piekle ale zdarzał się też wiaterek. Był przyjemny ale podkradał mi paseczki dlatego umieściłam je na drugi dzień w woreczku po zużytych paskach. Jednego dnia tak się zawzięłam, że skręciłam ich aż 200 za jednym zamachem :) Ze zgniecionych krążków- ja je nazwałam bułeczki (z profilu mają taki kształt podobny) zaczęłam składać paski- raz z trzech a raz z czterech "bułeczek" które sklejałam naprzemiennie ze sobą. Tak powstał jeden z boków ramki. Odmienna sprawa była z kolejnym bokiem- tu robiłam 5 rzędów po 20 "bułeczek". Oba boki powtórzyłam i razem złożyłam niczym klocki lego. Z grubego kartonu wykonałam tył a między warstwę tylną i przednią wsadziłam przezroczystą folię (to okładki do bindowania dokumentów) - jest super ale i tak zaczęła się trochę odkształcać, lepiej byłoby jakbym włożyła ją luzem tak samo jak zdjęcie ale trudno. Dokleiłam jeszcze nóżkę ze starej ramki i gotowe- tylko ozdobić. Zrobiłam prostą kompozycję szaro-czarno-zieloną. Wytczne spełnione bo połączyłam z brzoskwiniowym siwy (tył jest właśnie siwy) więc jest chyba dobrze, lepszej brzoskwini nie znalazłam. Z samej ramki jestem środnio zadowolona- szału nie ma, dupy nie urywa itp ale ważne, że udało mi się i tym razem dołączyć do zabawy.








Kolor brzoskwiniowy nie należy do lubianych przeze mnie kolorów, za blisko mu do pomarańczowego. Niestety mam w pokoju tapetę w takiej tonacji kolorystycznej, nie mój wybór. Przygotowuję się do remontu i chcę wyrzucić tę szkaradę na rzecz farby w średnio fioletowym kolorze. Brzoskwiniowa farba "zdobi" też u mnie korytarz, moja mama chyba lubi brzoskwinie :/ Tak czy inaczej nie mam w tym kolorze ubrań, nie lubię dodatków ani żadnej prywatnej rzeczy w tym kolorze.


Ostatnio mało bywałam przy komputerze, głównie leżałam i czekałam aż się ugotuję lub się ochłodzi... Wchodziłam głównie z telefonu. Strasznie nie lubię temperatur +30 i wyżej. Post miał być wczoraj ale przespałam dobre światło- zdjęcia robiłam przed 20 i wyszły beznadziejnie. Ciszę się ogromnie, że upały za nami i może wyjdę w końcu na jakieś ważki no i ogólnie wrócę do życia.


Kochani dziękuję za Waszą aktywność u mnie i życzę Wam przyjemnego dnia, do usłyszenia.

niedziela, 25 stycznia 2015

Ciężarówka quillingowa czyli ramka urodzinowa.

Witajcie niedzielnie!


Znalazłam chwilę między codziennymi sprawami a kleceniem niebieskiej pracy na "mały" pościk o ciężarówce. Pomyślicie prezent dla chłopaka i tu Was zaskoczę, bo dla dziewczyny hahaha :) Konkretnie dla mojej przyjaciółki kompletnie ześwirowanej na punkcie tych wielkich maszyn. Dobrałyśmy się, bo obie mamy nietypowe zainteresowania, które średnio u siebie rozumiemy ale taka jest przyjaźń- mimo, że każda nie łapie co jest ekscytującego w zainteresowaniu tej drugiej nie zwalczamy tego u siebie nawzajem. Ja mam ważki i choć Ona pewnie zastanawia się jak można latać kilka godzin (nierzadko w upale) za jakimiś owadami tylko po to, by zrobić zdjęcie- nie krytykuje tego. Ona ma swój świat ciężarówek i choć dla mnie to kupa metalu na kółkach i czasem się podśmiewam z tego, uważam że to hobby dobre jak każde inne a skoro daje jej to szczęście to czemu mam to zwalczać :) Planowałam to od trzech miesięcy, kiedy to powiedziała mi, że marzy Jej się by dostać w urodziny choć babeczkę ze świeczką. Może sądziła, że tego i tak nie zapamiętam ale tu się pomyliła dziewczyna. Była babeczka i choć nie obyło się bez falstartu (świeczka zgasła przez podmuch przy otwieraniu drzwi, na szczęście było ciemno i kazałam jej zamknąć drzwi i zapalałam jeszcze raz ahahahah) Zaskoczenie było ogromne a potem zobaczyła prezent i Jej mina była bezcenna :)



Dobra było wzruszająco, filozoficznie itp. ale pewnie zastanawiacie się "kiedy przejdzie w końcu do rzeczy" haha :) Przedmiotem dzisiejszego posta jak już pisałam jest ciężarówka, która jest przy okazji ramką. Zrobiłam ją quillingiem co raczej nie jest dziwne u mnie. Nie jest to zwykła ciężarówka- dla fanki musiała być szczegółowa a nie jak w dziecięcym elementarzu. Zawaliłam sobie telefon fotkami różnych ciężarówek, przeszukiwałam Jej profil na fb w poszukiwaniu inspiracji i zabrałam się do roboty. Zwijania było dużo, nie powiem ale udało się. Najpierw wykonałam naczepę na podstawie zdjęcia z albumu tak, by ramka pasowała do standardowych rozmiarów zdjęcia.



Potem przeszłam do formowania kabiny, było to wyzwanie dla niezwiązanego z tymi maszynami człowieka. Tu też jest okienko- ramka na facjatę. Moja przyjaciółka marzy o prawku na ciężarówki i spełnia swoje marzenie ale ja chciałam być szybsza- została kierowcą cięzarówki bez prawka :)) Na końcu dodałam dół i koła i połączyłam wszystko razem. Strasznie ciężko było razem sklecić to tak, by przypominało konkretną markę ciężarówek ale przyjaciółka zgadła co to jest przy drugiej próbie- jest to dla mnie sukces. Spód kółeczek podklejony jest tym samym papierem z których były robione kółeczka- nie chciałam by prześwitywał karton przez szpary. Jeśli idzie o naczepę i okno kabiny w miejscu zdjęć wklejone są plastikowe okienka- zdobyczny materiał, standardowa procedura "przyda się? przyda- do szafy" :))



Z tyłu jest dosyć gruby karton i podstawka wykonana techniką prób i błędów- wszystko musiało być sztywne by się nie wyginało po bokach i stabilne, bo przyjaciółka ma szurnięte futro (kota znaczy się) i bałam się, że ten wariat może to zwalać (dalej się boję) Klejone jest klejem na gorąco, choć nie wygląda super ekstra musiałam skleić to najmocniej jak mogłam, zresztą to i tak tył. Na koniec polakierowałam ramkę- na drugi raz najpierw zdjęcia zrobię, bo lakier odbijał światło a mnie szlag trafiał...



Zdjęcie w naczepie jest przerobione, bo "głupia ja" zapomniała je wyjąć do zdjęć a nie chciałam publikować wizerunku bez zgody. Odbicie lustrzane jednej połówki zdjęcia, trochę kombinowania i jest do zaakceptowania :) to jedyne zmiany graficzne pracy.


"Trochę" się rozpisałam, zresztą to u mnie normalne :E Żeby już Was nie męczyć na tym zakończę dzisiejszy post. Dzięki za odwiedziny i przemiłe komentarze. Do następnego, buziaki:)




Edytka: właśnie zobaczyłam że mój licznik przekroczył 30k odwiedzin, wynik może nie rekordowy jak na staż ale mimo wszystko strasznie się cieszę, że się powiększa- bez Was blogowanie nie miałoby sensu, dzieki :))

sobota, 25 października 2014

Na brązowo

Cześć, siema


Przyszedł kolejny miesiąc i nowy kolor w Cyklicznych kolorkach u Danutki



Na początku pomyślałam, że to jakieś żarty- tylko brązy i beże. Niby kolory pasują świetnie do siebie ale co ja mam z tym zrobić... Ale się udało. Miałam bazę ramki po starej ramce która się pobiła. Miałam takich ze 3- jedna wciąż stoi, jedna pobita a z jedną nie mam pojęcia co się stało. Kupiłam je kiedyś okazyjnie za pare groszy, wygląda-ją/ły tak



Wracając do bazy ramki. Potłuczyny z ramki wyrzuciłam a bazę zostawiłam "na zaś". Postanowiłam ją wykorzystać właśnie teraz. Na bazę nakleiłam patyczki do szaszłyków docięte na końcach pod kątem 45°. Przez noc wyschły a potem pomalowałam je kilka razy bejcą w kolorze palisander. Schło przez dzień a następnie nałożyłam 2 warstwy lakieru. W międzyczasie zrobiłam kilka kwiatków (każdy z innej parafii...) oraz jakieś zawijaski licząc, że jakoś to będzie wyglądać razem. Gdy lakier był suchy nakleiłam ozdoby. W ramkę wstawiony jest ozdobny papier do wyrobu kartek bo nie nam aktualnie nic ciekawego do wstawienia. Swojej facjaty nie będę dawać bo wygląd ramki ucierpi na tym :D









Zdjęcia raczej średnie, musiałam się trochę nagimnastykować by wyszło z tego coś do pokazania. Pogoda okropna a przy sztucznym świetle zdjęcia wychodzą brzydko... Praca też raczej średnia.


Coś o brązowym.

*U siebie raczej go lubię. Na pewno bliżej brązowemu do mojej garderoby niż różowemu czy żółtemu przykładowo. jest to kolor raczej obojętny dla wielu. Nie wywołuje negatywnych emocji jak często np. różowy, nikt też raczej nie robi na jego widok "wow". Jest kolorem uniwersalnym, pasuje na codzień i od okazji.

*Tematycznie dobrze dobrany kolor miesiąca bo to barwa jesieni- liście grzyby, szyszki, żołędzie, kasztany etc.

*lubiany jest w domu jako element wyposażenia, meble i te sprawy.

*jest często obecny jako kolor włosów, oczu, latem skóry po opalaniu.

*kojarzy mi się też z chlebem i wypiekami.

*no i w końcu to kolor czekolady :))

Pewnie jeszcze bym wypisała kilka punktów ale znając życie u Was jest już wszystko wymienione więc nie będę się powtarzać.


Ostatnio częściej do Was zaglądam i cieszy mnie, że się ogarniam powoli. Dziękuję wszystkim za to że ze mną jesteście i Danusi (ponownie) za świetną zabawę- tyle się dzieje, nowe osoby, wspaniałe prace, samo wyzwanie by stworzyć coś w kolorze z którym się nie pracuje albo ogranicza do minimum. Super! Buziaki na weekend.